ATLAS
POLSKIE
POWSTANIA
NARODOWE

TYFLOGRAFIA POLSKA
Fundacja Polskich Niewidomych i Słabowidzących „Trakt”
Warszawa 2017

Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie
w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”

SERIA WYDAWNICZA
TYFLOGRAFIA POLSKA NR 4

Autorzy projektu
Józef Mendruń, Mariusz Olczyk

Zespół redakcyjny
Marek Groszkowski, Joanna Koprowska, Józef Mendruń (przewodniczący zespołu),
Mariusz Olczyk, Marzena Pryszcz, Ryszard Sitarczuk

Opracowanie tyflokartograficzne
MMariusz Olczyk Uniwersytet Warszawski, Wydział Geografii i Studiów Regionalnych

Autor tekstów historycznych i konsultant
Andrzej Dusiewicz

Redakcja merytoryczna i językowa
Helena Jakubowska

Korekta
Jadwiga Mendruń

Opracowanie wersji elelktronicznej w formacie HTML
Sylwester Orzeszko
na podstawie wersji książkowej o nr ISBN 978-83-949098-0-2

Wydawca
Fundacja Polskich Niewidomych i Słabowidzących „Trakt”
www.trakt.org.pl
al. Bohaterów Września 9, lok. 104, 00-935 Warszawa

Fundację Polskich Niewidomych i Słabowidzących „Trakt" powołało siedmiu niewidomych fundatorów 17 marca 2005 r. Ludzie ci postanowili podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, by pokazać na własnym przykładzie, że utrata wzroku nie musi równać się społecznemu wykluczeniu, nie musi być końcem aktywności zawodowej. Wokół idei pomocy osobom niewidomym i słabowidzącym Fundacja „Trakt" zgromadziła wielu kompetentnych współpra­cowników i wolontariuszy. Zespół ten działa w oparciu o cele zawarte w statucie.

Wydajemy m.in. „Tyfloserwis" poruszający takie zagadnienia jak: edukacja i kultura, rehabilitacja, tematyka społeczno-prawna, sport i turystyka, nowe technologie. Fundacja wydaje też mapy barwno-wypukłe, dostosowane do możliwości percepcyjnych osób z dysfunkcją wzroku. Do tej pory wydaliśmy mapy Warszawy, Płocka, mapę Unii Europejskiej, Atlas Unii Europejskiej -poznajmy się, „kulturową" mapę Polski - Bliżej skarbów kultury i publikację Żelazowa Wola. Miejsce urodzenia Fryderyka Chopina. Publikacje Fundacji są wydawane w brajlu i powiększonym drukiem. Są też zamieszczane na stronie internetowej www.trakt.org.pl.

Ostatnie nasze barwno-wypukłe wydawnictwo to Atlas historyczny Polski opisują­cy historię Polski od pierwszych Piastów po współczesność. Został on zauważony na Międzynarodowej Konferencji Kartograficznej w Waszyngtonie i wyróżniony II miejscem w kategorii EDUCATIONAL CARTOGRAPHIC PRODUCTS.

Jesteśmy z tego bardzo dumni!

SPIS TREŚCI

JAK CZYTAĆ MAPY ATLASU POLSKIE POWSTANIA NARODOWE?

Wstęp

Konfederacja barska 1768-1772

Powstanie kościuszkowskie 1794

Powstanie wielkopolskie 1806

Powstanie listopadowe 1830-1831

Powstanie krakowskie i rabacja galicyjska 1846

Powstanie wielkopolskie 1848

Powstanie styczniowe 1863-1864

Obrona Lwowa 1918-1919

Powstanie wielkopolskie 1918-1919

Powstanie sejneńskie 1919

Powstania śląskie 1919-1921

Powstanie warszawskie 1944

JAK CZYTAĆ MAPY ATLASU POLSKIE POWSTANIA NARODOWE?

1. CEL I ZAWARTOŚĆ ATLASU

W 2016 roku wydaliśmy Atlas historyczny Polski. Przedstawia on zmiany granic Polski, które można czytać dotykiem lub bardzo słabym wzrokiem za pomocą barwnych map dotykowych. Mapy te są opatrzone komentarzem historycznym, dlatego pozwalają opowiedzieć o historii Polski od panowania Piastów aż po współczesność. Aby poznać procesy i mechanizmy tych zmian, należy odkrywać ich przyczyny, przechodząc od ogólnej informacji, jaką mamy w Atlasie historycznym Polski, do szczegółowych wydarzeń mających istotny wpływ na niektóre zmiany. Właśnie takie wybrane wydarzenia opisuje najnowszy Atlas Polskie Powstania Narodowe.

Opracowanie Atlasu Polskie Powstania Narodowe jest szczególnie ważne, bowiem tyflomapy (barwne mapy dotykowe) prezentują dane powstanie, uwzględniając relacje przestrzenne, pokazując zasięg działań wojennych, największe bitwy i potyczki czy kierunki działań wojsk.

Mamy nadzieję, że z zainteresowaniem przeczytacie lub posłuchacie opowieści o polskich powstaniach narodowych, szukając na mapach miejsc i obszarów opisanych przez historyka.

Posługując się mapami opracowanymi w Atlasie historycznym Polski oraz nowymi tyflomapami z Atlasu Polskie Powstania Narodowe, coraz dokładniej poznajemy naszą dość skomplikowaną historię, niezwykle interesującą i potrzebną do zrozumienia wielu aktualnych problemów.

<<< powrót do spisu treści

2. OPIS LEGENDY

Cały Atlas znajduje się w teczce zawierającej trzynaście plansz dotykowych, brajlowską broszurę ze spisem treści i objaśnieniami skrótów brajlowskich oraz książeczkę w powiększonym druku ze specjalnie przygotowanym komentarzem historycznym.

Zanim jednak wyjmiesz interesującą Cię mapę z teczki, dokładnie zapoznaj się z jej zawartością. Pod klapą teczki umieściliśmy legendę. Legenda zawiera objaśnienia użytych znaków na poszczególnych mapach. Jeśli je dokładnie poznasz i zapamiętasz (a nie jest ich dużo), będzie Ci łatwiej czytać mapy.

Postaraj się zapamiętać sygnatury i faktury. W razie potrzeby zawsze możesz ponownie skorzystać z legendy, która na stałe jest przyklejona do teczki.

Na poszczególnych planszach znajdziesz dodatkowe legendy umieszczone z prawej strony przy ramce lub nad tyflomapą, w których objaśnione są sygnatury dotyczące tylko danej planszy.

Zwróć uwagę na fakturę oznaczoną pionowymi pasami oraz kolorem pomarańczowym, która opisuje obszary objęte działaniami powstańczymi.

Jeśli już poznałeś i rozumiesz legendę, to możesz wyjąć pierwszą mapę, broszurkę z objaśnieniami skrótów brajlowskich i książeczkę z komentarzem historycznym. Opisy historyczne znajdziesz też w internecie, na stronie Fundacji „Trakt” www.trakt.org.pl oraz na www.tyflomapy.pl.

<<< powrót do spisu treści

3. OPIS BROSZURY Z OBJAŚNIENIAMI SKRÓTÓW BRAJLOWSKICH I KSIĄŻECZKI Z KOMENTARZEM HISTORYCZNYM

Ze względu na rozmiar („rozciągłość”) pisma brajlowskiego konieczna jest zamiana pełnych nazw na skróty dwu- i trzyliterowe. Dodatkowo do niektórych skrótów brajlowskich dodano tzw. klucze, które informują, do jakiego rodzaju znaku na mapie i obiektu w rzeczywistości odnieść należy dany skrót. Prościej mówiąc, skrót dla nazwy rzeki to punkty: 3. i 6. Gdy znajdziesz skrót zaczynający się właśnie od takiego klucza, to wiesz, że jest to rzeka. Natomiast dla „morza” mamy klucz będący literą „m”, po którym następuje skrót nazwy własnej.

Do miejsc najważniejszych walk przypisaliśmy klucz będący literą „b”, po którym następuje skrót nazwy własnej - najczęściej jest to nazwa miejscowości lub obiektu w przypadku walk w mieście. Na każdej planszy znajdziesz taki klucz, co powinno Ci bardzo ułatwić zapamiętanie tych miejsc związanych z bitwami czy potyczkami.

Przygotowaliśmy pełny wykaz objaśnień skrótów brajlowskich, jakie znajdziesz na mapach. Warto go mieć pod ręką, wyszukując objaśnienia napotkanych i jeszcze niezapamiętanych skrótów. Staraliśmy się, aby skróty były intuicyjne i dobrze kojarzące się z nazwą własną. W wielu przypadkach wystarczy raz przeczytać objaśnienie i skrót zostanie zapamiętany, zwłaszcza tam, gdzie często się powtarza, a powtarzają się skróty rzek, mórz i wybranych miast.

Każda plansza ma swój opis historyczny. Został on tak opracowany, aby pokazane na mapie treści znalazły wyjaśnienie. Komentarz historyczny w wielu przypadkach opisuje coś, czego nie znajdziesz na mapie, bo aby zrozumieć kolejne zrywy wyzwoleńcze, trzeba dowiedzieć się o przyczynach, ówczesnej sytuacji politycznej, a potem skutkach każdego powstania narodowego. Opisane zatem zostały miejsca i zdarzenia, których nie da się pokazać na tyflomapie, ale które są ważne pod względem historycznym.

<<< powrót do spisu treści

4. CZYTANIE MAP ATLASU

Znając już legendę, zawartość broszury z objaśnieniami skrótów brajlowskich i książeczkę z komentarzem historycznym, wyjmij wybraną planszę z teczki i ułóż ją tak, aby wypukły czarny trójkąt znalazł się w prawym górnym (dalszym) rogu. Cała treść mapy znajduje się w ramce. Zanim zaczniesz oglądać mapę, zwróć uwagę na dodatkowe informacje, wydrukowane na planszy.

Tytuł mapy umieszczono w lewym górnym (dalszym) rogu planszy i zajmuje on zazwyczaj dwa, trzy lub cztery wiersze. W ostatnim wierszu tytułu znajduje się skala liczbowa mapy.

Mapy w atlasie zostały wykonane w różnych skalach. Pierwsza mapa, opowiadająca o konfederacji barskiej, opracowana została w tej samej skali co mapy w Atlasie historycznym Polski, tj. 1:4 500 000 (jeden do czterech i pół miliona). Skala mapy określa, jaki jest stosunek odległości na mapie do odległości w terenie. Skala 1:4 500 000 oznacza, że 1 centymetr na mapie odpowiada 4 500 000 centymetrów, czyli po zamianie jednostek odpowiada 45 kilometrom na powierzchni ziemi. W lewym dolnym (bliższym) rogu planszy znajdziesz podziałkę liniową, która obrazuje odległość w terenie wynoszącą 100 kilometrów.

Skala wpływa między innymi na ilość informacji, jaką można pokazać na mapie. Staraliśmy się starannie dobrać skalę do obszaru i ilości informacji, jakie trzeba pokazać na mapach dotykowych, aby jak najlepiej omówić wybrany temat.

W prawym dolnym (bliższym) rogu znajduje się numer planszy zgodny z kolejnością chronologiczną. Pamiętaj, aby mapa po obejrzeniu wróciła do teczki na swoje miejsce. Jeśli będzie porządek w teczce, to następnym razem będzie łatwiej znaleźć potrzebną mapę.

Mapy w wydanym w 2016 roku Atlasie historycznym Polski zostały opracowane w tej samej skali i na jednolitym podkładzie (o takim samym zasięgu).

W Atlasie Polskie Powstania Narodowe opowiadamy o wydarzeniach obejmujących różne obszary i stąd duża różnorodność skal. Powoduje to pewną trudność w rozumieniu wielkości obszaru, jaki jest prezentowany na mapie, ale zwróć uwagę, że skale stanowią tzw. ciąg skalowy (wielokrotność), co powinno ułatwić ich czytanie. Skala 1:4 500 000 jest najmniejszą skalą w naszym atlasie. Kolejne skale to 1:3 000 000, 1:1 000 000, 1:750 000, 1:500 000. Pokazują one różne regiony objęte powstaniami. Dla Warszawy i Lwowa opracowaliśmy mapy w dużych skalach 1:50 000 i 1:30 000, aby móc zilustrować zasięg powstania w granicach miasta.

Na każdej mapie są elementy, które czyta się w podobny sposób. Znak dotykowy, jak i kolor tych elementów jest indywidualnie dobrany, aby można było dane obiekty od siebie odróżnić. Jeśli przeczytałeś legendę i poznałeś każdy ze znaków, to z pewnością będzie Ci o wiele łatwiej czytać mapy.

Nie będziemy opisywać, jak znaleźć każdy element treści mapy, bo nie chcemy odbierać Ci przyjemności odkrywania mapy. Podpowiemy natomiast, jak odnaleźć obszar Polski oraz tereny objęte walkami partyzanckimi na mapie nr 4 (1830-1831 Powstanie listopadowe).

Połóż dłonie na mapie i postaraj się wyczuć różne faktury, które się na niej znajdują. Zapewne zauważysz obszary o różnych fakturach, a więc oznaczone poziomymi liniami, fakturą „piaskową”, z pasami w układzie pionowym czy fakturą z regularną siecią punktów oraz tereny gładkie.

Poziome linie (na niebieskim tle) wyczujesz w lewym górnym (dalszym) rogu mapy i jest to obszar Morza Bałtyckiego.

Linie w układzie pionowym (na szarym tle) znajdziesz na południe od Bałtyku, w środkowej części mapy po lewej stronie. Opisują one obszar Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Na wschód od Księstwa wyczujesz gładką fakturę (żółte tło), są to ziemie polskie.

Największy obszar tyflomapy pokryty jest fakturą „piaskową” na czarnym tle - w legendzie znajdziesz informację, że są to obszary poza ziemiami polskimi.

Pozostała nam faktura składająca się z regularnej sieci punktów na tle pomarańczowo-żółtych pasów, która opisuje tereny działań partyzanckich. Łatwo zauważysz, że zryw wyzwoleńczy objął określone rejony ziem polskich, ale też ziemie poza granicami kraju.

Po zapoznaniu się z fakturami możesz przystąpić do odczytywania pozostałych obiektów liniowych (np. rzek) i punktowych (np. miejsca ważniejszych walk), ale to pozostawiamy już Tobie.

Życzymy przyjemnego odkrywania historii.

Przypominamy: po zakończeniu czytania schowaj planszę z powrotem do teczki, w odpowiednie miejsce według kolejności.

<<< powrót do spisu treści

WSTĘP

Powstanie, zwane dawniej insurekcją, jest zbrojnym zrywem całości lub części ludności państwa - narodu lub jego części, ludności miasta lub jakiegoś obszaru przeciw dotychczasowej władzy lub władzy okupacyjnej w obronie swojej wolności. Celem zrywu jest odzyskanie niepodległego bytu, uzyskanie innego niż dotychczasowy statusu w ramach państwa (np. autonomii) lub zmuszenie władzy do odstąpienia terenu objętego powstaniem innemu państwu.

W dziejach Polski doszło do kilku zrywów powstańczych. W większości przypadków ich celem była obrona wolności lub odzyskanie niepodległości, a zasięg działań powstańczych objął prawie cały kraj. Część miała jednak charakter lokalny, ograniczony do jednego regionu (np. powstania śląskie czy wielkopolskie), a nawet do jednego miasta (obrona Lwowa w 1918 r., powstanie warszawskie). W przeważającej większości polskie zrywy powstańcze zakończyły się klęską, bowiem przewaga wroga, mimo bohaterstwa walczących, była zbyt duża. Te, które zakończyły się zwycięstwem, osiągnęły sukces nie tylko z racji siły powstańców i słabości przeciwnika, ale i od skutecznego wsparcia danego powstania z zewnątrz przez sojuszników.

Takimi udanymi zrywami były:

Niniejszy atlas ukazuje najważniejsze polskie powstania. Pierwszym z nich, mimo szlacheckiego charakteru, jest konfederacja barska 1768-1772. Nie był to jeszcze zryw ogólnonarodowy, ale konfederaci, występujący wprawdzie w obronie szkodliwych dla Polski swobód szlacheckich i opowiadający się za brakiem tolerancji religijnej, mieli po raz pierwszy wypisane na sztandarach hasła obrony niezależności i suwerenności ojczyzny oraz wyzwolenia jej spod obcej dominacji. Z tego powodu konfederacja barska, która faktycznie przekształciła się w wojnę domową, uważana jest coraz częściej przez wielu historyków za pierwsze polskie powstanie narodowe.

Kolejnym zrywem była przegrana insurekcja kościuszkowska w 1794 r. Otrzymała ono miano zrywu narodowego, bowiem uczestniczyli w niej przedstawiciele całego narodu, a celem zrywu było uzyskanie pełnej niepodległości państwa. Określenie „powstanie narodowe” uzyskały również powstanie listopadowe 1830-1831 oraz powstanie styczniowe 1863-1864. Ograniczony zasięg miały inne powstania - krakowskie w 1846 r., wielkopolskie w 1806 r., w 1848 r. i w latach 1918-1919, śląskie w 1919 r., w 1920 r. i w 1921 r. oraz powstanie sejneńskie w 1919 r. Taki zasięg miało również tragiczne powstanie warszawskie w 1944 r. Uznaje się je za ostatnie polskie powstanie, choć coraz częściej mianem powstania określa się także wydarzenia Poznańskiego Czerwca w 1956 r.

Nasz atlas nie dostarcza opisu wszystkich polskich powstań. Wiele z nich, o bardzo ograniczonym zasięgu, zostało, niestety, zapomnianych lub wiedza o nich jest w powszechnej świadomości bardzo szczątkowa. Inne nie były z definicji powstaniami, ale często określa się je tym mianem. Warto więc na koniec tego wstępu przypomnieć je i choć jednym zdaniem przybliżyć Czytelnikowi. Te „zapomniane” powstania to:

Mamy nadzieję, że nasz Atlas Polskie Powstania Narodowe będzie interesującym uzupełnieniem wiedzy historycznej i stanie się cenną pomocą dydaktyczną.

Andrzej Dusiewicz

<<< powrót do spisu treści

1.
KONFEDERACJA BARSKA
1768-1772

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Konfederacja barska przez wielu historyków uważana jest za pierwszy zryw niepodległościowy o religijnym i narodowym charakterze. Swoim zasięgiem objęła całą Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a wymierzona była przeciw Rosji i jej ingerencji w sprawy państwa polsko-litewskiego oraz przeciw królowi Stanisławowi Augustowi, którego część szlachty uważała za narzędzie w rękach carycy Katarzyny II. Bezpośrednim powodem zawiązania konfederacji było zrównanie w prawach dysydentów (innowierców) oraz brutalne spacyfikowanie sejmu w 1767 r. przez rosyjskiego ambasadora Nikołaja Repnina.

Konfederacja została zawiązana w Barze na Podolu. Inicjatorami jej powstania byli: marszałek nadworny koronny Jerzy August Mniszech i biskup kamieniecki Adam Stanisław Krasiński. Przywódcy konfederacji zdawali sobie sprawę, że występują nie tylko przeciwko stacjonującym w Rzeczypospolitej wojskom rosyjskim, ale również wszczynają wojnę domową, bowiem mieli również zetrzeć się z wojskami wiernymi Stanisławowi Augustowi. Wkrótce okazało się, że przeciw konfederatom wystąpili także chłopi ukraińscy, podburzeni przeciw szlachcie i Żydom przez Rosjan. Na ich czele stanął Maksym Żeleźniak, Kozak zaporoski, poddany rosyjski. Wywołany przez niego bunt nazwany został koliszczyzną i ogarnął znaczne tereny prawobrzeżnej Ukrainy. Kozacy i chłopi napadali na dwory szlacheckie, szturmowali rezydencje magnackie i palili miasta, w których chronili się przerażeni Polacy i Żydzi. Hasłem buntowników było zawołanie „Lach, Jewrej, sobaka - wsie wira odnaka” (Polak, Żyd, pies - wszyscy są jednej wiary). 21 czerwca 1768 r. ofiarą buntu padł Humań, w którym wymordowano ponad 20 tysięcy osób.

Koliszczyzna zadała poważny cios siłom konfederackim i ułatwiła Rosjanom oraz wojskom koronnym zdobycie Baru. Niedobitki partii szlacheckich wycofały się na terytorium tureckie. Jednak rozpoczętej w Barze walki nie dało się już powstrzymać. W całej Rzeczypospolitej zaczęły powstawać kolejne konfederacje (w sumie 66), które utożsamiały się z programem barżan i ruszały do walki. Szlachcie nigdy nie udało się stworzyć regularnej, dobrze wyszkolonej armii, mimo to udało się odnieść kilka sukcesów, m.in. od czerwca do sierpnia 1768 r. w rękach konfederatów pozostawał Kraków. Zdawano sobie jednak sprawę, że bez pomocy z zewnątrz nie uda się zrealizować swych celów. Pod koniec 1768 r. pomoc Polakom zaoferowała Turcja (tradycyjnie prowadząca antyrosyjską politykę), jak i Francja, która wsparła konfederatów finansowo oraz poprzez przysłanie swoich doradców wojskowych.

Dzięki wsparciu z zewnątrz wiosną 1769 r. walki rozgorzały na nowo. Wśród konfederatów szczególną aktywnością wykazywał się młody, bo zaledwie 24-letni Kazimierz Pułaski. Zasłynął on już w 1768 r. obroną zamku w Berdyczowie oraz obroną w marcu 1769 r. Okopów św. Trójcy. Następnie Pułaski założył obóz warowny na Barwinku, na południe od Dukli, gdzie połączył się z wojskami księcia Jerzego Marcina Lubomirskiego. Stąd w kwietniu 1769 r. pod wodzą Pułaskiego wyruszył wielki rajd kawaleryjski na Podlasie i Litwę w celu podsycenia na tych terenach ruchu barskiego. Po drodze stoczono liczne bitwy z Rosjanami (m.in. pod Miejscem, Iwlą, Orzechowem, Łomazami). Innym wyróżniającym się przywódcą konfederackim był Józef Zaremba w Wielkopolsce, z powodzeniem walczący ze ścigającymi go rosyjskimi generałami Iwanem Drewiczem i Karolem von Rönnem.

Największym osiągnięciem konfederatów było utworzenie w Białej pod koniec 1769 r. Rady Generalnej Stanów Skonfederowanych, zwanych potocznie Generalnością. Przez większość czasu funkcjonowała ona poza granicami Rzeczypospolitej, starając się koordynować działania powstańców i prowadząc politykę na dworach europejskich.

Rok 1770 przyniósł dwa wielkie wydarzenia - 10 września Kazimierz Pułaski opanował klasztor jasnogórski, który pozostanie w rękach konfederatów aż do końca wojny, wielokrotnie opierając się rosyjskim atakom. Jednak mimo męstwa i ofiarności oraz wsparcia Francji, konfederatom nie udawało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Chwycili się więc desperackiego środka, ogłaszając akt bezkrólewia, czyli detronizacji Stanisława Augusta. Pisali w nim m.in.: „Szczęk broni, rzeź obywatelów, napełniony kraj cały obcym, a z naszych majątków karmionym i płatnym wojskiem, od wszystkich sąsiedzkich granic zatargi, najsolenniejszych traktatów złamanie, wolność u nóg tyranii i jednowładztwa konająca, prawa kardynalne dawne zdeptane, nowe na ubezpieczenie gwałtem osiągnionego dostojeństwa i wciągnienie wolnej Rzplitej [Rzeczpospolitej] w podległość potencji moskiewskiej spisane, religia święta rzymska katolicka panująca wzgardzona, pakta przez siebież pod bronią ułożone, przecież wzgardzone, tron, wszystkich tyranów przykładem, nadworną i obcą bronią strzeżony, senatorowie i poseł z krzesła i miejsca swojego świętokradzką ręką wydarci, lud cały w rozpaczy, prowincje Rzeczpospolitej [...] Moskwie podane, po całym kraju wszerz i wzdłuż zajęty pożar; słowem, płacz, nędza, ubóstwo, spustoszenie, zabójstwa, gwałty, niewola, kajdany, łańcuchy, spisy, noże, pale, haki i różnego okrucieństwa instrumenta, są to właściwe i istotne znamiona Stanisława Poniatowskiego, intruza i uzurpatora tronu polskiego [...]. Wzywamy was, współbracia i przezacni obywatele! [...]. Złóżcie tę szkodliwą dotąd z nieprzewidzianych pobudek bezczynność waszę, ocućcie dziedziczną przodków waszych gorliwość, męstwo i rezolucję, łączcie wspólny oręż, podnieście ramię, w krwi deklarowanego przyjaciela Moskwy, a kraju nieprzyjaciela, tyrana Stanisława Poniatowskiego, zmyjcie hańbę i obelgę narodu...”. (za: Konopczyński W., Konfederacja barska, t. 1, Warszawa 1991, s. 415-416.)

W 1771 r. szerokim echem odbiła się w całej Rzeczypospolitej klęska, jaką w maju poniosły wojska konfederackie dowodzone przez francuskiego generała Charles'a Dumourieza pod Lanckoroną. Ich pogromcą okazał się generał Aleksander Suworow. Następne miesiące przyniosły jednak zwycięstwo Zaremby pod Widawą (23.06), a nawet zwycięski rajd wojsk Szymona Kossakowskiego (późniejszego targowiczanina) poza granicę Rzeczypospolitej na rosyjską Smoleńszczyznę. Sukcesy przerwała kolejna klęska zadana konfederatom na Litwie przez Suworowa pod Stołowiczami.

W tej sytuacji Kazimierz Pułaski zdecydował się na desperacki krok i zorganizował zamach na króla Stanisława Augusta. Wieczorem 3 listopada 1771 r. konfederaci zaatakowali powóz królewski na ulicy Miodowej w Warszawie i uprowadzili monarchę. Król jednak uwolnił się, a propaganda królewska szybko ogłosiła, że celem było uśmiercenie monarchy. Skompromitowało to sprawę konfederatów w oczach państw europejskich, w tym przychylnej im Francji.

Od tej chwili konfederacja zaczęła chylić się ku upadkowi. Ostatnim sukcesem było jeszcze opanowanie Wawelu w lutym 1772 r. Wkrótce jednak przyszły kolejne klęski - upadek Lanckorony (8.06), Tyńca i Częstochowy (18.08). Tym samym ruch barski definitywnie upadł.

W czasie czterech lat wojny przez szeregi konfederatów przeszło ponad 100 tysięcy osób, przede wszystkim szlachty. Stoczono ponad 500 bitew i potyczek, w których poległo blisko 14 tysięcy konfederatów, ale liczba ofiar wojny w latach 1768-1772 jest o wiele większa, być może około 100 tysięcy. Wielu uczestników ruchu władze rosyjskie zesłały na Syberię. Bezpośrednim skutkiem klęski ruchu był pierwszy rozbiór Polski w 1772 r.

<<< powrót do spisu treści

2.
POWSTANIE KOŚCIUSZKOWSKIE
1794

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Dnia 23 stycznia 1793 r. Rosja i Prusy podpisały w Petersburgu konwencję w sprawie drugiego rozbioru Polski. Pretekstem do tego aktu była niezgoda między Polakami, choć wówczas było to zjawisko marginalne. Po raz pierwszy natomiast fałszywie twierdzono, że rozbiór zapobiec ma szerzeniu się w Polsce francuskiego jakobinizmu.

Rzeczywistym powodem, obok chęci storpedowania reform w Polsce, była chęć obu mocarstw do zrekompensowania sobie kosztów poniesionych w wojnie przeciwko ogarniętej rewolucją Francji. Wojna ta nie rokowała prędkiego, łatwego i korzystnego rozstrzygnięcia, zwłaszcza po porażce wojsk pruskich pod Valmy. Z tego względu w szczególności Prusom zależało na uzyskaniu zdobyczy kosztem Polski. W ramach porozumienia w Petersburgu Prusy uzyskały dwa kluczowe miasta na Pomorzu - Toruń i Gdańsk - oraz rozwinięte rolniczo obszary w Wielkopolsce. Rosja, zajmując ziemie wschodnie, w praktyce uczyniła Polskę państwem kadłubowym, całkowicie przez nią kontrolowanym i niezdolnym do dalszego samodzielnego funkcjonowania. Zdawano sobie zatem sprawę, że kolejny rozbiór jest tylko kwestią czasu.

Obalenie ustawodawstwa Sejmu Czteroletniego dokonało się w 1793 r. na sejmie w Grodnie. Zjechali nań posłowie całkowicie ulegli woli rosyjskiego ambasadora. Mimo to doszło do pewnych prób oporu. Ostatecznie jednak sejm zatwierdził odstąpienie ziem, przywrócenie ustroju z lat 1775-1788 oraz traktatu przymierza z Rosją. Sejm grodzieński zgodził się także na redukcję, i tak już szczupłej, polskiej armii.

Tymczasem w kraju tworzyły się organizacje spiskowe, których celem było doprowadzenie do wybuchu powstania. Część działaczy uważała, że podstawową siłą powstańców powinna być regularna armia. Działacze bardziej radykalni (generał Józef Zajączek, pułkownik Jakub Jasiński), wpatrzeni w rozwiązania francuskie, planowali uzbroić również mieszczan i chłopów.

Plany wybuchu powstania wspierali działający na emigracji w Saksonii dawni działacze Sejmu Wielkiego, m.in. Hugo Kołłątaj i Ignacy Potocki. Liczyli oni na wsparcie nadchodzącego powstania przez rewolucyjną Francję, a na naczelnego wodza insurekcji typowali generała Tadeusza Kościuszkę. Generał w 1793 r. wyjechał z tajną misją do Paryża, aby pozyskać przychylność rewolucyjnego rządu. Pod koniec roku wrócił do Krakowa, gdzie nawiązał kontakt z krajowymi spiskowcami.

Powstanie wybuchło na początku 1794 r., niespodziewanie dla jego organizatorów. W lutym tego roku Rosjanie i podległa im polska Rada Nieustająca przystąpili do planowej redukcji i tak już okrojonego liczebnie wojska polskiego. Nie chcąc zgodzić się na rozpuszczenie podległych sobie żołnierzy, brygadier Antoni Madaliński opuścił koszary w Ostrołęce i ruszył w stronę Krakowa. W czasie marszu brygada Madalińskiego dwukrotnie rozbiła zastępujące jej drogę niewielkie pruskie oddziały. Tym samym nie było już odwrotu od podjęcia walki.

Kościuszko, powiadomiony o buncie brygady Madalińskiego, zjawił się w Krakowie. Dnia 24 marca 1794 r. ogłosił i zaprzysiągł akt powstania. Obwołał się w nim Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej, nadając sobie praktycznie władzę dyktatorską. W rocie przysięgi powiedział: „Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, iż powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego”. (Cyt. za: https://wpolityce.pl/polityka/188516-ja-tadeusz-kosciuszko- przysiegam-w-obliczu-boga-calemu-narodowi-polskiemu- 220-rocznica-insurekcji-kosciuszkowskiej, dostęp 03.11.2017.) Jako głównych wrogów powstania wskazani zostali targowiczanie oraz państwa uczestniczące w II rozbiorze - Rosja i Prusy. O Austrii milczano, mając nadzieję na jej życzliwą neutralność.

W Krakowie pod rozkazami Kościuszki znajdowało się około 4000 żołnierzy regularnych i blisko 2000 chłopów uzbrojonych w kosy. Z tymi siłami Naczelnik ruszył na spotkanie z Madalińskim. Wkrótce też otrzymano wieści o zbliżaniu się rosyjskich kolumn generałów Aleksandra Tormasowa i Fiodora Denisowa. Dnia 4 kwietnia pod Racławicami doszło do zwycięskiej dla Polaków potyczki z wojskami Tormasowa. Kościuszko wykorzystał przewagę liczebną swoich oddziałów (Rosjan było 2900 żołnierzy) oraz zaskoczenie wywołane atakiem kosynierów, którzy śmiałym szturmem zdobyli rosyjskie armaty. Wojska Denisowa pojawiły się na polu bitwy tuż przed zmrokiem i nie podjęły walki.

Bitwa pod Racławicami urosła do miana symbolu, ale w rzeczywistości miała niewielkie znaczenie i zatrzymała marsz Kościuszki na Warszawę. Wojska powstańcze założyły obóz w rejonie Połańca, skąd Naczelnik wystosował słynny uniwersał, wzywający chłopów do udziału w powstaniu. Kościuszko, jako gorący republikanin, przejęty ideami walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych, wierzył w skuteczność ochotniczych, ludowych formacji. Mawiał często, że z samą szlachtą powstania robić nie chce. W jego rozumieniu naród to ogół mieszkańców Rzeczypospolitej, a nie tylko naród szlachecki.

Wiadomość o rozpoczęciu powstania w Krakowie i o marszu Kościuszki na Warszawę doprowadziła do wybuchu walk w stolicy. Stołeczny polski garnizon oraz mieszczanie, kierowani m.in. przez szewca Jana Kilińskiego, 17 kwietnia chwycili za broń i uderzyli na oddziały rosyjskie i rosyjską ambasadę. Po dwóch dniach miasto było wolne, a znalezione w siedzibie rosyjskiego ambasadora dokumenty okazały się wielce pomocne w ustaleniu, którzy polscy magnaci pobierali pensje od dworu rosyjskiego. W mieście przejęła władzę Rada Zastępcza Tymczasowa na czele z generałem Stanisławem Mokronowskim i prezydentem Ignacym Zakrzewskim. Miała rządzić do czasu pojawienia się Kościuszki.

Powstanie swoim zasięgiem objęło również Litwę. 23 kwietnia powstańcy kierowani przez pułkownika Jakuba Jasińskiego opanowali Wilno, a dzień później powstała Rada Najwyższa Rządowa Litewska. Jasiński oraz skupieni wokół niego radykałowie, zapatrzeni w ideały rewolucji francuskiej, nie poprzestali na wypędzeniu Rosjan. Dążyli też do bezwzględnej rozprawy z targowiczanami. Dlatego już 25 kwietnia w Wilnie osądzono, a następnie stracono jednego z głównych przywódców konfederacji targowickiej hetmana Szymona Kossakowskiego.

Walki wybuchły również na Ukrainie, gdzie część polskich oddziałów, siłą wcielonych do armii rosyjskiej, podniosła bunt i ruszyła ku Warszawie z nadzieją przyłączenia się do powstania.

Tymczasem Kościuszko nadal działał w rejonie Krakowa i szykował się do rozprawy z Denisowem. Szkolił żołnierzy i czekał, że dołączą do niego kolejne oddziały, co pozwoliłoby na zyskanie przewagi liczebnej nad rosyjskim korpusem blokującym mu drogę ku stolicy. Chcąc zachęcić chłopów do zaciągania się w szeregi powstańcze, 7 maja 1794 r. wydał w obozie wojskowym w Połańcu uniwersał, który znosił poddaństwo osobiste chłopów, tzn. gwarantował im wolność osobistą wobec szlachty, przyznając prawo do swobodnego opuszczania wsi, zakazywał szlacheckim właścicielom wsi usuwania chłopów z uprawianej przez nich roli, zmniejszał wymiar pańszczyzny, a powołanych do wojska chłopskich rekrutów całkowicie uwalniał z tego obowiązku. Z chłopów walczących pod Racławicami utworzył Regiment Grenadierów Krakowskich, a ta zaszczytna nazwa miała podkreślać ich wkład w zwycięstwo. Mimo tych gestów chłopi zachowali dużą ostrożność wobec powstania, a ponad połowa walczących pod Racławicami zaraz po bitwie opuściła szeregi powstańcze.

W czasie przedłużającej się nieobecności Kościuszki w Warszawie doszło do rozruchów. Upojone sukcesami pospólstwo wystąpiło przeciw targowiczanom. 9 maja 1794 r. pod naciskiem tłumów przeprowadzono krótkie, zaimprowizowane procesy, w których skazano na śmierć czterech czołowych działaczy Targowicy: biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, hetmana wielkiego koronnego Piotra Ożarowskiego, marszałka Rady Nieustającej Józefa Ankwicza i hetmana polnego litewskiego Józefa Zabiełły. Wyrok przez powieszenie wykonano natychmiast. Kilka tygodni później doszło do samosądów - wywlekano z więzień i zabijano kolejnych targowiczan, a groźby śmierci kierowano nawet w stronę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Kościuszko potępił takie działania, bowiem obawiał się, aby Rosja i Prusy nie ogłosiły, iż Polska naśladuje terror rewolucji francuskiej. Oskarżenie to mogło zniweczyć próby uzyskania pomocy ze strony umiarkowanych środowisk i państw Europy.

W połowie maja Prusy oficjalnie wypowiedziały się przeciwko powstaniu, a armia pruska ruszyła na odsiecz korpusowi Denisowa. W tej sytuacji Kościuszko zdecydował się na stoczenie bitwy, mimo zdecydowanej przewagi wojsk zaborczych. Naczelnik miał do dyspozycji 14 tysięcy żołnierzy, podczas gdy siły rosyjsko-pruskie liczyły blisko 27 tysięcy. Jeszcze większą przewagę zaborcy mieli w artylerii - 134 działa wobec 33 luf artylerii powstańców. 6 czerwca pod Szczekocinami doszło do bitwy, która po kilku godzinach zakończyła się porażką insurgentów. Kościuszko stracił ponad 2 tysiące ludzi i połowę dział. Z pozostałym wojskiem ruszył ku Warszawie. Do pozostawionego przez Naczelnika Krakowa wkroczyli Prusacy.

W lipcu centralnym ośrodkiem powstania pozostawała Warszawa. Powstańcy ponieśli porażkę na Lubelszczyźnie, oddziały rosyjskie powoli zaciskały też pierścień wokół Wilna. Pierwszy atak na miasto został wprawdzie odparty, ale już 12 sierpniu 1794 r. miasto skapitulowało. W tym czasie trwało już oblężenie Warszawy. Między 13 lipca a 6 września prusko-rosyjskie wojska kilkakrotnie podejmowały próby opanowania stolicy umiejętnie bronionej przez Kościuszkę. Zacięte walki toczono o Wawrzyszew, Szwedzkie Górki, Wolę i Powązki. W czasie walk o miasto szczególnie odznaczył się generał Jan Henryk Dąbrowski, który odparł najgroźniejszy szturm pruski na Olszynkę Powązkowską. Załamanie się tego ataku zdecydowało o wycofaniu się wojsk pruskich spod Warszawy i o ich powrocie do Wielkopolski. Doszło tam do wybuchu powstania i król pruski obawiał się o los innych terenów zabranych Polsce. Rosjanie po odejściu Prusaków także porzucili swoje pozycje pod Warszawą, wycofali się za Pilicę i tam oczekiwali nadejścia kolejnych korpusów, które systematycznie napływały do Polski.

Kościuszko po udanej obronie Warszawy wydzielił z sił powstańczych silny korpus, który pod komendą Dąbrowskiego ruszył ku Wielkopolsce, aby wesprzeć tamtejsze powstanie. Generał znakomicie wywiązał się z zadania - opanował m.in. Gniezno (25.09) i Bydgoszcz (2.10).

Niestety, sukcesy te nie miały już wpływu na losy powstania, bowiem zbiegły się z klęską sił głównych i wzięciem Kościuszki do niewoli przez Rosjan. Nastąpiło to po bitwie pod Maciejowicami, która rozegrała się 10 października 1794 r. Kościuszko przystąpił do niej, mając niecałe 6,5 tysiąca ludzi. Przeciwko niemu stanęły korpusy generałów Fiodora Denisowa i Iwana Fersena. Naczelnik jeszcze przed bitwą popełnił kilka błędów i to one zdecydowały o wyniku starcia. Najważniejszym błędem było wyruszenie z Warszawy z niewielkimi siłami, a na dodatek rozproszenie ich przed walką z przeważającymi liczebnie wojskami rosyjskimi. Wprawdzie Kościuszko wezwał operującą w odległości około 40 km dywizję generała Adama Ponińskiego, ale nie miała ona możliwości przybyć w porę na pole bitwy. Naczelnik wybrał również niedogodne pozycje do walki, słabo je ufortyfikował i na koniec, wobec nadchodzącej klęski, zbyt późno podjął decyzję o odwrocie. W efekcie bitwa została przegrana, a pozbawione charyzmatycznego przywódcy powstanie stanęło nad krawędzią. Na jego czele stanął Tomasz Wawrzecki, jednak było to zadanie ponad jego siły.

Na początku listopada, idący od strony Litwy, rosyjski korpus generała Aleksandra Suworowa stanął pod Warszawą. Carski generał zdecydowany był zaatakować szańce praskie, a w razie powodzenia nakazał swoim żołnierzom dokonania masakry obrońców. Miało to zastraszyć pozostałych mieszkańców i powstańcze władze. Obroną Pragi kierowali powstańczy radykałowie - generałowie Jakub Jasiński i Józef Zajączek. Rosjanie uderzyli 4 listopada o świcie i po krótkiej walce przerwali powstańcze linie. W walce padł Jasiński, a lekko ranny Zajączek wycofał się na lewy brzeg Wisły, niszcząc za sobą jedyny most. Odcięci na Pradze żołnierze polscy walczyli ofiarnie, ale zostali w końcu wybici. Nieprzyjaciel rzucił się wówczas do rabowania mienia i mordowania mieszkańców Pragi. Według niedokładnych danych zginęło wówczas do 20 tysięcy obrońców i osób cywilnych. Rzeź Pragi, zgodnie z przewidywaniami Suworowa, przyspieszyła kapitulację Warszawy. Stolica poddała się trzy dni później. Pozostałe jeszcze oddziały powstańcze wymaszerowały z miasta, ale wkrótce, nie widząc sensu dalszej walki, rozeszły się do domów. Tych, którzy trafili w ręce rosyjskie, zesłano w głąb Rosji lub siłą wcielono do rosyjskiej armii. Kościuszkę i kilku innych przywódców insurekcji uwięziono w twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu.

Po stłumieniu powstania rozpoczęły się negocjacje w sprawie ostatecznego rozbioru Polski. Tym razem Rosja zaprosiła do podziału łupu tylko Austrię i to z nią podpisała 2 stycznia 1795 r. układ rozbiorowy. Prusy, które zawarły w kwietniu 1795 r. w Bazylei pokój z rewolucyjną Francją, zostały dopuszczone dopiero w październiku, na podyktowanych im przez Rosję i Austrię warunkach. Ostateczne uregulowanie spraw wynikających z likwidacji państwa polskiego zawierała konwencja podpisana przez mocarstwa rozbiorowe w Petersburgu 26 stycznia 1797 r. Stwierdzała ona m.in., że państwa te nigdy nie będą używać w tytułach swych monarchów określenia Królestwo Polskie. Nazwa „Polska” na zawsze miała zniknąć z map Europy.

<<< powrót do spisu treści

3.
POWSTANIE WIELKOPOLSKIE
1806

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Na początku XIX w. ziemie polskie znajdowały się pod rządami trzech państw zaborczych - Rosji, Prus i Austrii. Większość Polaków wydawała się pogodzona z utratą państwowości i nie wierzyła, by istniejący układ sił w Europie pozwolił na odbudowę Rzeczypospolitej. Nastroje zniechęcenia i bierności pogłębiła zagłada Legionów Polskich na dalekim Santo Domingo (1802-1803) oraz zawarcie w 1801 r. pokoju pomiędzy Francją a Rosją i Austrią. Jednak od końca 1805 r. sytuacja międzynarodowa zaczęła ulegać zmianie. Najpierw w grudniu 1805 r. Wielka Armia cesarza Francuzów Napoleona I rozgromiła w bitwie pod Austerlitz (2 grudnia) połączone siły austriacko-rosyjskie, a następnie, w konsekwencji zawartego pokoju w Preszburgu (Bratysława), po prawie dziewięciuset latach istnienia, z mapy Europy zniknęło święte Cesarstwo Rzymskie. Na jego miejscu powstało Cesarstwo Austriackie, które jednak utraciło kontrolę nad większością państw niemieckich. Na terenie byłej Rzeszy Napoleon utworzył pod swoim protektoratem Związek Reński, w którego państwach stacjonowały wojska francuskie. Zaniepokojeni takim obrotem spraw i pewni swej siły Prusacy zdecydowali się wystosować do cesarza Francuzów ultimatum, w którym domagali się wycofania wojsk francuskich na zachodni brzeg Renu i grozili wojną w razie niespełnienia żądań. W odpowiedzi Napoleon rozpoczął koncentrację swoich oddziałów w związku z powstającym konfliktem.

W październiku 1806 r. armia pruska, nie czekając na nadchodzące posiłki rosyjskie, rozpoczęła działania wojenne. W dniu 14 października 1806 r. w bitwach pod Jeną i Auerstadt została jednak całkowicie rozbita, a jej niedobitki wraz z królem Fryderykiem Wilhelmem III rozpoczęły paniczny i bezładny odwrót na wschód, w stronę granicy rosyjsko-pruskiej. Zwycięski Napoleon wkroczył do Berlina, a oddziały Wielkiej Armii, w pościgu za uciekającymi Prusakami, zajmowały praktycznie bez walki kolejne twierdze pruskie. Państwo pruskie sypało się w gruzy. Na początku listopada Francuzi stanęli w granicach zamieszkanej przez Polaków Wielkopolski. Postawa jej mieszkańców, mogła zadecydować o losach wojny.

Napoleon zdawał sobie sprawę, że tzw. sprawa polska będzie istotnym czynnikiem mogący wpłynąć na bieg wydarzeń. Dlatego już we wrześniu 1806 r. zarządził, aby z pruskich jeńców i dezerterów, przede wszystkim narodowości polskiej, sformować Legię Północną - formację na żołdzie francuskim i walczącą u boku francuskiej Wielkiej Armii. Na dowódcę Legii został wyznaczony generał Józef Zajączek, dawny konfederat barski, obrońca Konstytucji 3 maja i jeden z przywódców insurekcji kościuszkowskiej 1794 r., pozostający od 1799 r. w służbie francuskiej. Cesarz wezwał również do swojej kwatery generała Jana Henryka Dąbrowskiego, który po rozwiązaniu Legionów przebywał na służbie włoskiej i nie porzucił nadziei na odzyskanie niepodległości przez Polskę u boku Francji.

Dąbrowski zjawił się w kwaterze Napoleona 22 października 1806 r., a na początku listopada, razem z Józefem Wybickim, został przyjęty na audiencji przez cesarza. Napoleon przekazał obu Polakom, iż zależy mu, aby wkraczający na ziemie polskie Francuzi mieli zapewnione dostawy żywności dla żołnierzy i furażu dla koni oraz aby Polacy dostarczyli do jego szeregów jak najwięcej rekrutów. Cesarz nie gwarantował jednak jednoznacznie odbudowy Polski, z czego Dąbrowski zdawał sobie sprawę. Mimo to generał, wraz z Wybickim, zdecydował o wydaniu do rodaków odezwy, która ukazała się 3 listopada i była wezwaniem do całkowitego opowiedzenia się Polaków po stronie Napoleona. Pisał w niej: „Polacy! Napoleon Wielki i niezwyciężony wchodzi z 300 000 wojska do Polski - nie zgłębiajmy zapisów jego, starajmy się być godnymi jego wspaniałomyślności. Obaczę, powiedział nam, „obaczę, jeżeli Polacy godni są być narodem - idę do Poznania, tam się pierwsze moje zawiążą wyobrażenia o jego wartości”. Polacy! Od was więc zawisło istnieć i mieć ojczyznę - wasz zemściciel, wasz stwórca zjawił się, zabiegajmy mu drogę ze wszech stron, tak jak osierocone dzieci rzucają się na łono ojca. Przynoście mu wasze serca i odwagę, wrodzoną Polakom - powstańcie i przekonajcie go, że gotowi jesteście krew toczyć na odzyskanie Ojczyzny”. (Cyt. za: Wiek XIX w źródłach, oprac. M. Sobańska-Bondaruk, S. B. Lenard, Warszawa 1998, s. 37.)

Trzy dni po ukazaniu się odezwy Dąbrowski wjechał do stolicy Wielkopolski, Poznania, z entuzjazmem witany przez mieszkańców. Szybko też przystąpił do formowania wojska z setek zgłaszających się ochotników. Na ich czele stawiał byłych doświadczonych legionistów (np. Stanisława Fiszera, Wincentego Aksamitowskiego, Antoniego „Amilkara” Kosińskiego) lub młodych i bogatych arystokratów (np. ks. Antoniego Sułkowskiego, Stanisława Mielżyńskiego), którzy wprawdzie nie mieli doświadczenia wojskowego, ale mieli odpowiednie fundusze na wyposażenie i uzbrojenie powstających oddziałów. Nowe pułki formowano w wyzwolonych miastach, m.in. w Poznaniu, Gnieźnie, Kościanie, Bydgoszczy i Kaliszu, gdzie usuwano pruską administrację, zastępując ją Polakami lub Francuzami. Oprócz tego działały liczne oddziały nieregularne, na czele których stanęli dawni generałowie byłej Rzeczypospolitej lub generałowie ziemscy pospolitego ruszenia (np. Paweł Skórzewski, Onufry Dąbrowski). W ciągu kilku dni powstańcy (przede wszystkim młodzież szlachecka) opanowali wspólnie z Francuzami całą Wielkopolskę. Szczególnego wyczynu dokonała partia pospolitego ruszenia dowodzona przez kapitana Kaspra Miaskowskiego, który razem z francuskim szwadronem strzelców konnych i gromadą chłopów, podstępem opanował Częstochowę i twierdzę jasnogórską, zmuszając do kapitulacji kilkakrotnie liczniejszy pruski garnizon.

Dnia 3 grudnia 1806 r. Dąbrowski wydał słynny rozkaz, uważany za początek odbudowy regularnego Wojska Polskiego. Generał mianował w nim na generałów majorów byłych rotmistrzów pospolitego ruszenia „ku powszechnej Ojczyzny obronie wezwanemu” i polecał im formowanie chorągwi, które jako „siła zbrojna narodowa powinny stanąć 25-go grudnia pod Łowiczem”. (Cyt. za: http://lowiczanin.info/rok-1807, dostęp 3.11.2017.)

Tymczasem Francuzi dotarli do opuszczonej w popłochu przez Prusaków Warszawy. Tutaj, na mocy cesarskiego rozkazu, zapadła decyzja o utworzeniu z polskich ochotników trzech legii. Każda z nich miała składać się z regularnych czterech pułków piechoty i dwóch pułków jazdy. Dowództwo oddziałów formowanych w Poznańskim cesarz przekazał Dąbrowskiemu, formacje powstające w Kaliskim oddano Zajączkowi, a pułki, które miały powstać w Warszawskim, powierzono początkowo generałowi majorowi Onufremu Dąbrowskiemu, ale ostatecznie na ich czele Napoleon postawił księcia Józefa Poniatowskiego - bratanka ostatniego króla Polski.

Nominacje dowódców legii uprawomocniła w styczniu 1807 r. nowo powstała polska Komisja Rządząca, która z woli Napoleona objęła władzę zwierzchnią na terenach „Polski na pruskim królu zdobytych”. Dla cesarza najważniejsze było, aby polskie oddziały jak najszybciej weszły do walki, zwłaszcza że do wojny po stronie Prus włączyła się Rosja. Car Aleksander I nie zamierzał patrzeć bezczynnie na zagładę swojego pruskiego sojusznika i w grudniu 1806 r. wojska rosyjskie stanęły na drodze Francuzów. Oddaleni od własnej ojczyny, nieprzywykli do surowego klimatu i cierpiący na braki w zaopatrzeniu żołnierze francuscy musieli otrzymać wsparcie, nawet od tak niedoświadczonej i niezbyt licznej armii, jaką mogli wystawić Polacy. Dlatego już w styczniu 1807 r. pierwsze polskie oddziały weszły do walki - żołnierze Dąbrowskiego zostali wysłani do oblężenia Gdańska i Kołobrzegu, a żołnierze Zajączka do oblężenia Grudziądza.

Dąbrowskiemu drogę do Gdańska blokowały twierdze w Gniewie i Tczewie. Gniew został opanowany po błyskawicznym ataku 13 lutego (miesiąc wcześniej poległ tu dowódca jazdy bydgoskiego pospolitego ruszenia generał ziemski Jakub Komierowski), a dziesięć dni później legia zdobyła Tczew. Walki o miasto, zwłaszcza ich końcowa faza na ulicach, miały trudny przebieg i dowódcy musieli własnym przykładem porywać młodych i nieostrzelanych żołnierzy do walki. Ranny został wówczas generał Dąbrowski, co na kilka tygodni wyeliminowało go z dalszych działań.

Pod Gdańskiem Polacy połączyli się z żołnierzami Legii Północnej i razem weszli w skład oblegającego miasto korpusu francuskiego. Walki o Gdańsk okazały się długie i wyczerpujące. Żołnierzom brakowało mundurów, butów i jedzenia. Miasto poddało się dopiero pod koniec maja, ale nie był to jednak koniec walk dla żołnierzy poznańskich. W czerwcu przyszło im wziąć udział w bitwie pod Frydlandem (14 czerwca 1807), która zakończyła wreszcie kampanię, a zawarty po niej pokój w Tylży doprowadził do utworzenia Księstwa Warszawskiego - „małego państwa wielkich nadziei” dla Polaków. W tym samym czasie pułki kaliskie i pierwsze bataliony warszawskie operowały pomiędzy Olsztynem a Warszawą, chroniąc tyły i szlaki komunikacyjne Wielkiej Armii.

Powstanie wielkopolskie 1806 r. zakończyło się sukcesem dzięki wysiłkowi Polaków, ale przede wszystkim dzięki sprzyjającym okolicznościom zewnętrznym i zwycięstwu wojsk francuskich nad Prusakami i Rosjanami. Paniczna ucieczka Prusaków przed nadchodzącymi Francuzami ułatwiła zryw i przejęcie władzy nad znacznymi obszarami zaboru pruskiego. Powstanie pokazało także, że Polacy nie porzucili myśli o niepodległości, są w stanie w bardzo krótkim czasie zmobilizować się do walki oraz gotowi są ponosić ciężary na utrzymanie i wyposażenie armii. Udział nowo powstałych regularnych wojsk polskich i pospolitego ruszenia w walkach na Pomorzu, Warmii i Mazurach w 1807 r. był istotnym wkładem w zwycięstwo Napoleona nad siłami IV koalicji i przyczynił się do odbudowy namiastki państwowości polskiej, jakim było Księstwo Warszawskie.

<<< powrót do spisu treści

4.
POWSTANIE LISTOPADOWE
1830-1831

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

W 1815 r. na kongresie wiedeńskim zostało ustanowione Królestwo Polskie połączone unią personalną z Rosją. Państwo to miało własny parlament, administrację i armię, choć nie mogło prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej, a armia podlegała dowództwu wielkiego księcia Konstantego, brata cara Aleksandra I i jego następcy Mikołaja I. Konstytucja gwarantowała liczne swobody obywatelskie, m.in. wolność słowa. Z biegiem czasu jednak car coraz bardziej naruszał zapisy ustawy zasadniczej, ograniczając swobodę wypowiedzi, prześladując opozycję parlamentarną i nie zwołując na czas sejmów. W tej sytuacji w Królestwie Polskim zaczęły powstawać ugrupowania konspiracyjne, zakładające w swych programach walkę o niepodległość Polski i zjednoczenie wszystkich ziem polskich będących w rękach zaborców. Jednym z nich było powstałe w 1828 r. Sprzysiężenie Podchorążych, któremu przewodził podporucznik Piotr Wysocki.

W 1830 r. do Królestwa Polskiego dotarły echa rewolucji lipcowej we Francji. Potem dowiedziano się o wybuchu powstania w Belgii. Oba te wydarzenia zelektryzowały Polaków. Wkrótce wśród ludności Królestwa pojawiły się pogłoski o możliwości wysłania Wojska Polskiego na Zachód w celu przywrócenia (w ramach świętego Przymierza) stanu sprzed tych rewolucji. Informacje te zaniepokoiły członków Sprzysiężenia Podchorążych. Jednocześnie zdano sobie sprawę, że carska policja wpadła na trop Sprzysiężenia. Rozpoczęły się pierwsze aresztowania. W takiej sytuacji postanowiono rozpocząć powstanie.

Wieczorem 29 listopada 1830 r. spiskowcy podpalili browar na Solcu. Miał to być sygnał do wybuchu walk, ale pożar szybko ugaszono i wielu konspiratorów nie dostrzegło umówionego znaku. Wobec tego Wysocki sam przejął inicjatywę - przerwał wieczorne zajęcia w szkole podchorążych i nakazał rozdanie broni. Wkrótce do podchorążych dołączyła grupa cywilnych spiskowców, która miała uderzyć na Belweder, siedzibę wielkiego księcia Konstantego. Atak nie powiódł się, bo choć opanowano pałacyk, książę zdołał ukryć się i w ten sposób uniknął śmierci.

Dowodzeni przez Wysockiego podchorążowie ruszyli w stronę Arsenału, wzywając po drodze wszystkich do walki. Ich nawoływania nie spotkały się jednak z pozytywnym odzewem. Napotkani po drodze polscy generałowie, pomimo błagań zdesperowanych i zrozpaczonych młodych żołnierzy, nie chcieli stanąć na czele ruchu. Kilku z nich, słynnych i zasłużonych weteranów napoleońskich (m.in. Stanisław Potocki, Maurycy Hauke), zostało w końcu zastrzelonych przez coraz bardziej zdesperowanych i osamotnionych powstańców.

Dopiero po dotarciu na Stare Miasto do podchorążych tłumnie dołączyli mieszkańcy Warszawy. Pod Arsenał dotarli także żołnierze 4. pułku piechoty liniowej, którzy, wbrew swoim oficerom, połączyli się z podchorążymi. Zdobytą w Arsenale broń rozdano ludowi. W ten sposób wojskowy bunt stał się prawdziwym powstaniem narodowym. Nadal jednak nie znaleziono przywódcy.

W ciągu nocy trwały walki z oddziałami rosyjskimi i z Polakami wiernymi Konstantemu. Dopiero nad ranem 30 listopada Rosjanie, na wyraźne polecenie Konstantego, wycofali się z miasta. Warszawa znalazła się w rękach powstańców.

Po wygaśnięciu walk w Warszawie władzę przejęła Rada Administracyjna, która 3 grudnia przekształciła się w Rząd Tymczasowy. Na jego czele stanął książę Adam Jerzy Czartoryski. Nie chciał on wojny z Rosją i nie wierzył w jej szczęśliwe zakończenie. Nie mógł jednak zbagatelizować nastrojów ulicy i środowisk radykalnych, które wznieciły powstanie. Dlatego z prawdziwą ulgą przyjęto w dniu 5 grudnia 1830 r. ogłoszenie dyktatury generała Józefa Chłopickiego.

Chłopicki był w tym czasie najpopularniejszym i najzdolniejszym polskim generałem. Legionista Legionów Polskich i Legii Nadwiślańskiej brał udział w wielu kampaniach napoleońskich. Uznanie zyskał tym, że jako jeden z nielicznych potrafił przeciwstawić się Konstantemu, co zresztą przypłacił dymisją. Wierzono, że Chłopicki jest jedynym, który będzie w stanie pobić Rosjan i dać Polsce niepodległość. Generał jednak niechętnie odniósł się do radykalnych działań. Z doświadczeń napoleońskich wyniósł przeświadczenie, podobnie jak cała polska generalicja, iż Rosji pokonać się nie da. W czasie służby we Włoszech i w Hiszpanii widział też, jak łatwo i krwawo regularna armia rozprawia się w boju z powstańcami. Nie ufał przy tym zdolnościom polskich żołnierzy, którzy więcej czasu spędzali na placach defilad niż na ćwiczeniach polowych.

Chłopicki, chcąc wykonać pojednawczy gest wobec Rosji, zgodził się na swobodne odejście z Królestwa wojsk Konstantego. Wystosował także do cara Mikołaja I pismo, w którym przedstawiał wydarzenia Nocy Listopadowej jako wyraz sprzeciwu wobec łamania konstytucji. Domagał się jej respektowania, a w zamian gwarantował lojalność wobec dworu petersburskiego. Hamował również zaciąg do armii polskiej i spacyfikował środowiska radykalne.

Cios polityce dyktatora zadał Sejm. Zebrany na specjalnym posiedzeniu w dniu 18 grudnia 1830 r. uznał powstanie za narodowe. Drugi cios zadał car Mikołaj I, który nie chciał pertraktować z Chłopickim i żądał bezwarunkowej kapitulacji. W takiej sytuacji dyktator podał się do dymisji. Władza przeszła ponownie w ręce Rządu Narodowego na czele z księciem Adamem Czartoryskim. Naczelnym Wodzem został książę Michał Radziwiłł, wódz niedoświadczony i nieudolny. Nieformalnie jego doradcą został Chłopicki, który faktycznie kierował armią. Dnia 25 stycznia 1831 r. Sejm wydał akt detronizacji Mikołaja I z tronu polskiego. W uchwale sejmowej stwierdzano: „Najświętsze, najuroczystsze umowy o tyle tylko są nienaruszalne, ile wiernie są dotrzymywanymi z obydwóch stron. Długie nasze cierpienia znane światu całemu, przysięgą poręczone przez dwóch Panujących, a pogwałcone tylekroć swobody, nawzajem i Naród Polski od wierności dziś Panującemu uwalniają. Wyrzeczone na koniec przez samego Cesarza Mikołaja słowa, że pierwszy ze strony naszej wystrzał stanie się na zawsze zatracenia Polski hasłem, odejmując nam wszelką sprostowania krzywd naszych nadzieję, nie zostawiają jak rozpacz szlachetną.

Naród zatem Polski, na Sejm zebrany, oświadcza: iż jest niepodległym Ludem i że ma prawo temu koronę Polską oddać, którego godnym jej uzna, po którym z pewnością będzie się mógł spodziewać, iż mu zaprzysiężonej wiary i zaprzysiężonych swobód święcie i bez uszczerbku dochowa”. (Diariusz sejmu z r. 1830-1831, Kraków 1907, t. 1., s. 243.) Detronizacja ostatecznie zrywała jakiekolwiek próby porozumienia z Rosją i mogła oznaczać tylko jedno - wojnę.

Na początku lutego 1831 roku wojska rosyjskie, kierowane przez feldmarszałka Iwana Dybicza, wkroczyły do Królestwa. Rozpoczęła się wojna polsko-rosyjska. Polacy skoncentrowali swoje siły w okolicach Warszawy. Stolica Królestwa była najważniejszym punktem dla powstańców. Tutaj obradował Sejm i działał Rząd Narodowy. Tutaj znajdowały się liczne koszary, szpitale i magazyny dla wojska. Do pierwszej potyczki doszło jednak 14 lutego 1831 r. pod Stoczkiem (Łukowskim), gdzie polska jazda dowodzona przez generała Józefa Dwernickiego uderzyła na rosyjską straż przednią. W wyniku tej potyczki Polacy zdobyli 11 dział i sporo jeńców, a samo starcie urosło do miana symbolu, porównywalnego do bitwy pod Racławicami, albowiem część walczących żołnierzy polskich należała do chłopskiej formacji krakusów.

Kolejne zwycięskie potyczki z Rosjanami wojska polskie stoczyły pod Dobrem (17.02) i Wawrem (19-20.02). Nie zatrzymały one jednak rosyjskiego marszu na polską stolicę. W tej sytuacji Chłopicki zdecydował się na wydanie Rosjanom generalnej bitwy na przedpolach Warszawy, na dogodnej pozycji pod Grochowem. Głównym miejscem zmagań stał się lasek olchowy - Olszynka Grochowska, której obrona dawała Polakom szansę na zwycięstwo i ocalenie Warszawy. W kilkugodzinnym boju, 25 lutego, świetnie dowodzeni przez Chłopickiego żołnierze polscy odpierali ataki przeważających sił rosyjskich i często skutecznie kontratakowali, wzbudzając nawet panikę w szeregach nieprzyjaciela. Niestety, w decydującym momencie bitwy część polskich generałów odmówiła wykonywania rozkazów Chłopickiego, bowiem nie uznawała jego nieformalnej władzy. Wkrótce ciężko ranny został sam Chłopicki, co w konsekwencji doprowadziło do utraty Olszynki i odwrotu wojsk polskich. Bitwa zakończyła się. Obie strony poniosły ogromne straty. Rosjanie zostali panami pola bitwy, ale nie byli już w stanie zagrozić Warszawie i musieli się wycofać. Tym samym w zasadzie nierozstrzygnięta bitwa stała się polskim zwycięstwem.

Bitwa grochowska była największą bitwą na polach Europy od czasu Waterloo. Zapisała się żywo w pamięci Polaków. Uroczyście obchodzono jej rocznice, a z gałązek olchowych zabranych z Olszynki wyrabiano pamiątkowe krzyżyki i emblematy narodowe. Bitwa grochowska odbiła się także szerokim echem poza granicami Królestwa i przysporzyła sprawie powstania wielu sympatyków.

Po ranieniu Chłopickiego książę Radziwiłł podał się do dymisji. Nowym wodzem został generał Jan Skrzynecki. Był bardzo popularny w wojsku z racji swojej odwagi, którą wykazał się pod Grochowem. Jego pomocnikami zostali zdolni sztabowcy: generał Wojciech Chrzanowski i generał Ignacy Prądzyński. Razem opracowali plan zaskakującego ataku na Rosjan. Pod koniec marca 1831 r. w myśl tego planu Wojsko Polskie opuściło Warszawę i niespodziewanie uderzyło na podzielone korpusy rosyjskie. Atutem strony polskiej był fakt, że na ziemiach zabranych - Litwie i Wołyniu, wybuchły powstania i Dybicz musiał tam skierować część swoich wojsk.

Celem polskiej ofensywy stały się Siedlce, gdzie znajdowały się rosyjskie magazyny. W bitwach pod Wawrem i Dębem Wielkim (31.03) oraz kilka dni później pod Iganiami (10.04) rozbito znaczne siły rosyjskie. Sukces nie został jednak wykorzystany. Skrzynecki okazał się wodzem nieudolnym, unikającym odpowiedzialności i przez to powstrzymującym się od pełnego zaangażowania w walkę. Siedlec nie zdobyto. Wojsko wróciło do Warszawy w aureoli zwycięzców, ale z zaprzepaszczoną szansą na zwycięstwo.

W maju Polacy podjęli kolejną ofensywę. Jej celem było zniszczenie stojącej pod Tykocinem gwardii rosyjskiej. Podobnie jak wcześniej, szansę na zwycięstwo zaprzepaścił Skrzynecki, który prowadził działania opieszale i nie zrealizował celów operacji. Rosjanie za to działali szybko i zdecydowanie. Polacy zostali zmuszeni do odwrotu. Pod Ostrołęką 26 maja rozegrała się bitwa, w której Rosjanie odnieśli zwycięstwo. Wojsko Polskie od całkowitej klęski uratowała jedynie postawa pułkownika Józefa Bema, który zatrzymał Rosjan ogniem swoich dział i osłonił odwrót.

Po tej bitwie wśród władz powstańczych zaczęły dominować nastroje zniechęcenia i przygnębienia. Ponownie przeważyła niewiara w możliwość odniesienia sukcesu. Skrzynecki został pozbawiony dowództwa. W wojsku i wśród ludności Warszawy pogłębiały się rozczarowanie i nieufność do przywódców. Dnia 15 sierpnia doszło nawet do ulicznych zamieszek w stolicy i samosądów na osobach podejrzanych o zdradę. Sytuację pogorszył upadek powstania na Litwie.

W tych okolicznościach po władzę sięgnął generał Jan Krukowiecki. Stanęło przed nim zadanie obrony stolicy. Nowy wódz rosyjski generał Iwan Paskiewicz, który zastąpił zmarłego na cholerę Dybicza, zmienił taktykę i nie zdecydował się po raz kolejny atakować Warszawy od wschodu. Zamiast tego ruszył na północ i przy całkowitej bierności strony polskiej przekroczył Wisłę pod Włocławkiem. Jego celem był atak na polską stolicę od strony zachodniej, gdzie nie było silnych fortyfikacji. Na początku września Rosjanie byli gotowi do szturmu.

Krukowiecki, podobnie jak jego poprzednicy, nie widział szansy na zwycięstwo. Podjął walkę jedynie, aby móc wynegocjować lepsze warunki kapitulacji.

W dniach 6-7 września Rosjanie zdobywali kolejne reduty na Woli i południowych granicach Warszawy. Nie pomogła bohaterska postawa jednonogiego generała Józefa Sowińskiego, który zginął na szańcach Woli przy kościele św. Wawrzyńca. Do literatury i legendy przeszła obrona reduty nr 54, dowodzonej przez porucznika Konstantego Ordona. Po dwóch dniach walk Warszawa skapitulowała.

Wciąż jeszcze liczna armia polska oraz Sejm na mocy postanowień kapitulacyjnych przenieśli się do twierdzy modlińskiej. Utrata Warszawy, serca powstania, załamała wszystkich. W ciągu kilku tygodni część oddziałów i działaczy politycznych przekroczyła granicę pruską i udała się na emigrację do Francji. Osamotnione załogi Modlina i Zamościa skapitulowały w październiku. Tym samym zakończyło się powstanie listopadowe.

W zdobytej Warszawie władzę przejął Paskiewicz, którego car Mikołaj mianował feldmarszałkiem, namiestnikiem Królestwa i Księciem Warszawskim. Od jego nazwiska okres represji po powstaniu nazwano „nocą paskiewiczowską”. Trwała ona aż do śmierci namiestnika w 1856 r.

<<< powrót do spisu treści

5.
POWSTANIE KRAKOWSKIE
I RABACJA GALICYJSKA
1846

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Po upadku powstania listopadowego w 1831 r. praktycznie od razu przystąpiono do organizowania nowego zrywu niepodległościowego. Działaniami tymi kierowali z Francji liderzy Wielkiej Emigracji, którzy utrzymywali kontakty z rodakami na ziemiach polskich poprzez swoich emisariuszy. Zadaniem wysyłanych z Francji przedstawicieli ugrupowań emigracyjnych była próba zbudowania nowych organizacji konspiracyjnych, a w dalszej perspektywie wzniecenie ogólnopolskiego powstania.

Pierwsze próby zrywu zbrojnego podjęto już w 1833 r., gdy kilka nielicznych grup partyzantów, kierowanych przez pułkownika Józefa Zaliwskiego, wkroczyło do Królestwa Polskiego. Rosjanie jednak błyskawicznie i krwawo rozprawili się z tymi oddziałami. Kolejne działania konspiracyjne podjęte przez Szymona Konarskiego także skończyły się niepowodzeniem. Na początku lat 40. XIX w. organizowaniem powstania zajął się Edward Dembowski. Radykalny w swych poglądach, nazywany zresztą często z tego powodu „czerwonym kasztelanicem”, chciał połączyć wojnę o niepodległość z radykalną rewolucją społeczną. Udało mu się objąć działalnością wszystkie trzy zabory, ale ostatecznie nawiązał kontakty jedynie w Poznaniu i Krakowie i tam przygotował (razem z Ludwikiem Mierosławskim, gorącym orędownikiem walki zbrojnej) grunt pod wybuch nowego powstania. Na jego czele miał stanąć Rząd Narodowy, w którego skład wchodzili Karol Libelt z Poznańskiego, Ludwik Gorzkowski z Krakowa i Jan Tyssowski z Galicji. Insurekcja miała rozpocząć się w nocy z 20 na 21 lutego 1846 r.

Kilka dni przed planowanym terminem, wskutek donosu jednego z konspiratorów, władze pruskie i austriackie dowiedziały się o planach Polaków. Libelt, Mierosławski oraz kilkudziesięciu innych spiskowców zostało aresztowany przez Prusaków, a Austriacy 18 lutego wkroczyli do Krakowa i rozbili częściowo struktury konspiracyjne we Lwowie oraz w rejonie Krosna, Jasła i Sanoka. Mimo to przywódcy powstania zdecydowali się na rozpoczęcie walk. Objęły one swoim zasięgiem tylko Rzeczpospolitą Krakowską oraz okolice Tarnowa i Sanoka. Już to przesądziło o rychłej klęsce.

W wyznaczonym terminie uzbrojeni powstańcy zaatakowali oddziały austriackie w Krakowie, a Rząd Narodowy, w okrojonym składzie, wydał od razu „Manifest do Narodu Polskiego”, w którym wzywał wszystkich do walki oraz zapowiadał radykalne reformy społeczne. Głównym autorem programu powstańczego był Dembowski.

Wobec wybuchu powstania nieliczny garnizon austriacki opuścił Kraków oraz Wieliczkę. W Krakowie zapanował entuzjazm. Do szeregów powstańczych garnęli się liczni ochotnicy (odnotowano blisko 6 tysięcy zgłoszeń), ale broni wystarczyło jedynie na wyposażenie co trzeciego z nich. Wkrótce jednak euforia opadła, bowiem do Krakowa doszły informacje o porażkach powstańców pod Sanokiem i Jasłem. Przerażenie wzbudziły także wieści, że przeciwko powstańcom i szlachcie wystąpili chłopi.

Postawa chłopów wynikała z wieloletnich konfliktów między szlachtą a włościanami, braku ziemi oraz klęski głodu, która dosięgła Galicji w 1845 r. Jak wspominał później lider ruchu ludowego Wincenty Witos: „Chłopi w swojej masie bali się Polski niesłychanie, wierząc, że z jej powrotem przyjdzie na pewno pańszczyzna i najgorsza szlachecka niewola. Powstania uważali za jakąś potworną zbrodnię, której nawet nie umieli nazwać ani określić, a powstańców za dzikich, pomylonych zbrodniarzy, będących plagą ludności i nieszczęściem dla chłopów”. (W. Witos, Dzieła wybrane. Moje wspomnienia cz. I, Warszawa 1988, s. 66.)

Wrogość wobec szlachty umiejętnie podsycali też Austriacy. Chłopi przekonani przez austriackich urzędników, że powstanie wymierzone jest przeciw wsi i że szlachta hamuje wszystkie reformy, jakie chce wprowadzić dobry cesarz w Wiedniu, ruszyli przeciw powstańcom i dworom szlacheckim, paląc je i mordując ich mieszkańców. Pijane hordy zniszczyły prawie 500 dworów, zabiły blisko 1000 osób, dużo więcej było pobitych. Wśród ofiar znalazło się także wielu księży, którzy narazili się chłopom nawoływaniem do zaprzestania rzezi. Wystąpienia chłopskie nazwano rabacją galicyjską. Za jej przywódcę uważano chłopa spod Jasła - Jakuba Szelę.

W zaistniałej sytuacji 24 lutego 1846 r. Jan Tyssowski ogłosił się dyktatorem powstania. Jego sekretarzem został Edward Dembowski. W nocy z 24 na 25 lutego, chcąc chronić okolicznych mieszkańców przed chłopami, powstańcy opanowali Wieliczkę, a 25 lutego ruszyli ku Bochni. Następnego dnia, 26 lutego, powstańcy natknęli się pod Gdowem na wojska austriackie. Polaków było około 380, z czego większość miała do walki jedynie kosy. Oddział austriacki liczył blisko 700 żołnierzy, wspieranych przez kilkuset chłopów. Już po pierwszych strzałach jazda powstańcza w panice rzuciła się do ucieczki. Piechota próbowała stawiać opór, ale szybko złożyła broń. Bezbronni powstańcy zostali wówczas zaatakowani przez towarzyszących Austriakom chłopów. Rozpoczęła się rzeź jeńców, której kres położyła w końcu interwencja żołnierzy austriackich. Do tego czasu zabito jednak 154 powstańców. Austriacy strat nie ponieśli. Bitwa pod Gdowem była największym starciem powstania.

Mimo klęski Dembowski zdecydowany był kontynuować powstanie. Chciał jednak przeszkodzić rzezi. Dnia 27 lutego wyszedł z Krakowa na czele procesji religijnej. Przez odwołanie się do pobożności chłopów chciał zakończyć rabację i wytłumaczyć chłopom, że powstanie nie jest skierowane przeciw nim, a władze powstańcze chcą nawet poprawy doli włościan. Zaraz po wyjściu z Krakowa, w Podgórzu, procesja została jednak ostrzelana przez Austriaków, a Dembowski był jednym z pierwszych poległych. Jego śmierć pozbawiła władze powstańcze woli dalszej walki. Tyssowski, na wieść o zbliżaniu się Austriaków i Rosjan, opuścił Kraków na czele około 1500 ludzi i ruszył ku granicy pruskiej. Przekroczył ją wraz z całym swym oddziałem 3 marca 1846 r., godząc się na internowanie. Do Krakowa wkroczyły wojska austriackie, wcielając w ten sposób ostatecznie Rzeczpospolitą Krakowską do monarchii habsburskiej.

Po upadku powstania władze austriackie nie zamierzały dłużej tolerować poczynań zbuntowanych chłopów, bowiem obawiały się, iż bunty chłopskie przeniosą się w inne części państwa. Wojsko szybko przywróciło porządek w Galicji, a Szela został wysłany na Bukowinę, gdzie obdarowano go majątkiem ziemskim.

<<< powrót do spisu treści

6.
POWSTANIE WIELKOPOLSKIE
1848

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Aresztowania polskich spiskowców, które miały miejsce w Wielkopolsce na początku 1846 r., rozbiły przygotowania do wybuchu powstania. W ręce Prusaków dostał się m.in. Karol Libelt, przewidywany na przedstawiciela Poznańskiego w Rządzie Narodowym i Ludwik Mierosławski, mający zostać naczelnym wodzem. Postawieni wraz z innymi spiskowcami przed sądem, zostali skazani w tzw. procesie berlińskim - Libelt na 20 lat twierdzy, Mierosławski na karę śmierci. Do wykonania wyroku jednak nie doszło, bowiem w marcu 1848 r. Prusy ogarnął duch rewolucji. Niemieccy liberałowie i rewolucjoniści pod wpływem rewolucji w Paryżu poderwali się do wystąpień przeciw absolutnym władcom. Także w Berlinie 13 marca wybuchły zamieszki, podczas których m.in. uwolniono z więzienia Moabit więźniów politycznych, w tym skazanych w procesie berlińskim Polaków. Po kilku dniach król Prus Fryderyk Wilhelm IV zdecydował się wycofać wojsko ze stolicy i w symbolicznym geście zdjął nakrycie głowy podczas pogrzebu poległych w walkach berlińczyków. W Prusach powstał pierwszy rząd złożony z liberałów.

Pod wpływem wydarzeń w Berlinie i gestów sympatii wobec Polaków, także w Wielkopolsce doszło do ożywienia nastrojów patriotycznych. Za zgodą władz w Berlinie 20 marca powołano do życia Komitet Narodowy. Zdominowali go działacze o umiarkowanych poglądach, dążący do porozumienia z Prusakami i rozszerzenia w ten sposób autonomii Wielkiego Księstwa Poznańskiego. W Komitecie zasiadali również zwolennicy ogłoszenia niepodległości i reform społecznych. Stanowili oni większość w Wydziale Wojskowym, który przystąpił do organizowania powstańczych oddziałów zbrojnych. Siły powstańcze z Mierosławskim na czele miano formować w 23 ośrodkach na terenie całej Wielkopolski. Na początku kwietnia znajdowało się w nich blisko 7 tysięcy żołnierzy, zarówno szlachty i mieszczan, jak i uzbrojonych w kosy chłopów.

Dla władz pruskich w Berlinie tworzenie się polskich oddziałów było początkowo na rękę, bowiem liczono się z możliwością interwencji rosyjskiej w Prusach. W takiej sytuacji polskie oddziały mogłyby pierwsze stawić opór Rosjanom. Kiedy jednak groźba interwencji minęła, a król Fryderyk Wilhelm zdecydował się na stłumienie rewolucji w swoim państwie, wówczas problem Polaków w Wielkopolsce postanowiono szybko rozwiązać.

W kwietniu oddziały pruskie wkroczyły do Wielkopolski. Doszło do pierwszych potyczek z wojskami powstańczymi, m.in. 5 kwietnia Prusacy wymordowali polski oddział w Łabiszynie. W końcu 11 kwietnia przedstawiciele Komitetu Narodowego, w tym Libelt, podpisali w Jarosławiu ugodę z Prusakami. Polacy, w zamian za przywrócenie autonomii na 1/3 ziem Wielkiego Księstwa Poznańskiego, wyrazili zgodę na ograniczenie wojsk powstańczych do 3 tysięcy żołnierzy, skupionych w obozach we Wrześni, Książu, Pleszewie i Miłosławiu. Zredukowaniu miały ulec przede wszystkim oddziały kosynierów.

Prusacy dość szybko naruszyli warunki ugody. Także dla części Polaków były to warunki nie do przyjęcia. Stojący na czele wojska Mierosławski nie podporządkował się proponowanej ugodzie i rozpoczął walkę z wojskiem pruskim. Polacy odnieśli kilka sukcesów, m.in. w bitwach pod Miłosławiem, Wrześnią i Sokołowem. Mimo to w szeregach powstańczych coraz bardziej szerzyła się dezercja spowodowana brakiem wiary w ostateczny sukces. O klęsce głównych sił powstańczych zadecydowała klęska Mierosławskiego pod Rogalinem 8 maja. Dzień później Mierosławski skapitulował w Bardzie.

Ostatnim sukcesem powstańców było zdobycie w nocy z 7 na 8 maja Kcyni. Dalsza walka była jednak bezcelowa. W dniu 17 maja poddał się ostatni oddział powstańczy w północnej części Wielkopolski. Był to kres powstania. Polacy musieli całkowicie pogodzić się z utratą autonomii. Księstwo Poznańskie wcielono do Prus, nadając mu nazwę „prowincji poznańskiej”. Umożliwiło to jednak Polakom, obywatelom pruskim, starania o podjęcie legalnej działalności w obronie interesów swych ziem. Działania takie prowadzono m.in. w pruskim parlamencie, do którego weszło kilkunastu polskich deputowanych. Utworzone w parlamencie Koło Polskie niejednokrotnie zmuszało władze państwowe do przestrzegania ściśle litery prawa i w ten sposób ograniczało politykę germanizacyjną.

<<< powrót do spisu treści

7.
POWSTANIE STYCZNIOWE
1863-1864

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Przegrana Rosji w wojnie krymskiej i złagodzenie przez cara Aleksandra II ostrej polityki wobec Polaków przyczyniły się także do rozbudzenia w Królestwie Polskim nastrojów patriotycznych. Ich przejawem były uliczne manifestacje w Warszawie, które rozpoczęły się w połowie 1860 r. Szczególny wydźwięk miały demonstracje i żałobne msze św. za ojczyznę zorganizowane w czasie zjazdu w Warszawie trzech władców państw zaborczych i podczas obchodów 30. rocznicy wybuchu powstania listopadowego. W rocznicę bitwy pod Grochowem 25 lutego 1861 r. manifestacja została jednak rozpędzona przez policję. Dwa dni później wojsko otworzyło ogień do uczestników kolejnego pochodu. Padło pięciu zabitych, a ich pogrzeb przekształcił się w kolejną wielką manifestację patriotyczną.

Władze zaborcze były zdecydowane nie dopuścić do dalszych wystąpień. Podczas kolejnej manifestacji, 8 kwietnia 1861 r., wojsko otworzyło ogień do tłumu. Zginęło ponad sto osób, a setki odniosło rany. Manifestacje zostały zatem przeniesione do kościołów. Uczucia patriotyczne demonstrowano także nosząc stroje żałobne (tzw. żałoba narodowa po zabitych) i emblematy narodowe.

Wystąpienia w Królestwie, msze św. za ojczyznę i żałoba narodowa doprowadziły do podjęcia przez carat radykalnych kroków. W październiku 1861 r. władze wprowadziły stan wojenny. Wojsko rozłożyło się obozem w centralnych miejscach Warszawy i wkroczyło do kościołów. Zakazano zgromadzeń oraz noszenia żałoby i symboli narodowych. Wiele osób zostało aresztowanych.

W tym czasie uformował się wśród Polaków dążący do powstania tajny i radykalny obóz - czerwoni. Ich umiarkowanych przeciwników, również zabiegających o odzyskanie niepodległości, ale na drodze kolejnych reform, nazywano białymi. W 1862 r. powstał nielegalny Komitet Centralny Narodowy koordynujący działania czerwonych. Wśród jego działaczy wyróżniali się zwłaszcza: Stefan Bobrowski, Zygmunt Padlewski oraz Jarosław Dąbrowski (do czasu aresztowania w sierpniu 1862 r.). Zadaniem Komitetu było przygotowanie wybuchu powstania. W konspiracji skupionych było blisko 20 tysięcy członków, przede wszystkim inteligencji, urzędników, drobnej szlachty, ziemiaństwa, księży, a nawet robotników i rzemieślników z dużych ośrodków przemysłowych. Termin rozpoczęcia akcji wyznaczono na koniec wiosny 1863 r.

Niespodziewanie przywódcy konspiracji musieli przyspieszyć przygotowania do zrywu. Powodem były działania margrabiego Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika Rządu Cywilnego utworzonego w 1862 r., który zwalczał nastroje powstańcze. Twierdził, że metodami pokojowymi można uzyskać znacznie więcej. Każdego, kto sądził inaczej, uważał za niebezpiecznego wroga i gotów był go poświęcić w imię realizacji swojego celu.

W styczniu 1863 r. Wielopolski zdecydował się ostatecznie rozbić obóz czerwonych. Ogłosił brankę, czyli pobór do wojska rosyjskiego. W odróżnieniu od dotychczasowego sposobu powoływania rekruta poprzez losowanie, tym razem miano zabierać osoby ze specjalnie przygotowanych list, na których znaleźli się najbardziej aktywni zwolennicy walki zbrojnej. Wiele osób zagrożonych poborem uciekło z miast do lasów. W tej sytuacji Komitet Centralny podjął decyzję o rozpoczęciu powstania, mimo braku broni i kadry oficerskiej, trudnych warunków zimowych oraz przygniatającej przewagi wroga.

W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r. około 6 tysięcy słabo uzbrojonych powstańców zaatakowało w 33 miejscach garnizony rosyjskie. W większości wypadków ataki zakończyły się niepowodzeniem. Przede wszystkim nie zdobyto Płocka, który miał stać się tymczasową siedzibą władz powstańczych. Przewidziany pierwotnie na wodza Zygmunt Padlewski uwikłał się tam w walkę z garnizonem rosyjskim i nie mógł kierować działaniami w kraju. Sukcesem powstańców było jednak przerwanie linii kolejowej Warszawa-Sankt Petersburg oraz trasy brzeskiej. Zaskoczone dowództwo rosyjskie, mając problemy z informacją o charakterze i rozmiarach powstania oraz w obawie o swoje mniejsze garnizony, skupiło wszystkie siły w ważniejszych miejscowościach. Pozwoliło to powstańcom na umocnienie się i przejęcie kontroli nad prowincją.

W tym czasie Komitet Centralny Narodowy przekształcił się w Rząd Tymczasowy, a potem - w Rząd Narodowy. W manifeście wydanym 22 stycznia wezwał wszystkie narody zamieszkujące ziemie polskie do walki. Dokument zapowiadał wolność i równość wszystkich obywateli. Aby przyciągnąć do oddziałów także chłopów, ogłoszono w nim powszechne uwłaszczenie włościan i nadanie bezrolnym ziemi z dóbr narodowych.

Wykorzystując początkową bierność Rosjan, powstańcy przystąpili do powiększania swoich sił i szkolenia ochotników. Zakładano duże obozy wojskowe, zdobywano broń, tworzono struktury terytorialne. Po kilkunastu dniach wahań do powstania przyłączyli się także biali. Zdecydowały o tym bez wątpienia przede wszystkim względy patriotyczne, ale liczyli oni także, że wraz z rozwojem powstania spełnią się nadzieje na pomoc napoleońskiej Francji, w której aktywnie na rzecz Polski działały stronnictwa emigracyjne.

Przystąpienie białych do powstania było też podyktowane obawą przed radykalnymi krokami władz powstańczych. Szlachta niechętnie odniosła się do zapowiedzianego w Manifeście uwłaszczenia. Wolała sama wziąć na swoje barki ciężar walk.

Aby ujednolicić dowodzenie, 17 lutego 1863 r. rząd powierzył władzę dyktatorską przybyłemu z Paryża generałowi Ludwikowi Mierosławskiemu. Dyktator na czele swojego oddziału został jednak szybko pokonany przez Rosjan - najpierw pod Krzywosądzem (19.02), potem pod Nową Wsią (21.02). Ranny i zniechęcony opuścił więc Królestwo Polskie i wrócił do Francji. Oczy wszystkich zwróciły się wówczas na partię powstańczą w Górach świętokrzyskich dowodzoną przez generała Mariana Langiewicza. Oddział liczył ponad 3 tysiące żołnierzy, a służyło w nim wielu dobrze uzbrojonych ochotników z Galicji. Langiewicz najpierw skutecznie starł się z Rosjanami pod Małogoszczem (24.02), a potem z powodzeniem walczył pod Pieskową Skałą (4.03) i Skałą (6.03). Zachęcony sukcesami oraz czując poparcie białych, 11 marca samowolnie ogłosił się dyktatorem. Ale i ta dyktatura (budząca sprzeciw nawet niektórych członków partii Langiewicza) nie przetrwała długo. Wokół oddziału dyktatora szybko zaciskał się pierścień okrążenia. Langiewiczowi udało się jeszcze zwyciężyć pod Chrobrzem (17.03) oraz odeprzeć atak rosyjski pod Grochowiskami (18.03), ale wobec przewagi wroga 19 marca przekroczył granicę austriacką i został internowany wraz z całym oddziałem.

Władza ponownie przeszła w ręce Rządu Narodowego, który przystąpił do budowy polskiego państwa podziemnego. W zakonspirowanych strukturach działały władze wykonawcze, wymiar sprawiedliwości, a nawet Żandarmeria Narodowa ścigająca zdrajców i szpiegów. Od obywateli polskich ściągano datki dla walczących, sprawnie funkcjonowała sieć kurierów. Wysłannicy Rządu kontaktowali się z przedstawicielami organizacji niepodległościowych i rządami innych krajów, kupowali za granicą broń dla walczących. Zabiegano o pomoc dyplomatyczną. Ponoszono także straty. Najpierw w wyniku postrzału w pojedynku zginął Stefan Bobrowski, jeden z najważniejszych i najsprawniejszych polityków rządu. Następnie w ręce rosyjskie wpadł Zygmunt Padlewski, kierujący powstaniem w województwie płockim. Niedoszły naczelny wódz został rozstrzelany w maju.

Wiosną 1863 r. walki przybrały na sile, nie tylko na ziemiach Królestwa Polskiego, ale i na tzw. ziemiach zabranych, czyli na Litwie, Ukrainie i Białorusi. Na czele oddziałów stawali niejednokrotnie charyzmatyczni i sprawni dowódcy: generał Edmund Taczanowski w Kaliskiem wygrał pod Pyzdrami (29.04), zdobył Koło, ale został rozbity pod Ignacewem (8.05); generał Józef Hauke-Bosak w Sandomierskiem; generał Michał Kruk-Heydenreich w Lubelskiem odniósł jeden z najważniejszych sukcesów w powstaniu w bitwie pod Żyżynem (8.08); pułkownik Dionizy Czachowski walczący w Radomskiem odniósł zwycięstwo pod Białobrzegami (29.05); Wincenty Kalinowski w Grodzieńskim czy generał Zygmunt Sierakowski na Żmudzi, zwycięski pod Ginietyniami (21.04), ale rozbity w trzydniowej bitwie pod Birżami (7-9.05). Pod ich rozkazami i pod komendą wielu innych dowódców coraz liczniejsze partie powstańcze napadały na oddziały rosyjskie i starały się im zadać jak największe straty. W odpowiedzi władze carskie rzuciły do walki przeciw powstańcom 340 tysięcy żołnierzy, z czego 200 tysięcy w samym Królestwie Polskim. Polacy starali się unikać większych starć, atakowali natomiast mniejsze oddziały, w walce z którymi widzieli szansę na sukces. Braki w uzbrojeniu usiłowali wyrównać zaskoczeniem i ruchliwością. Rząd Narodowy tak zalecał metody walki: „...taktyka naszego narodowego powstania, jako taktyka wojny partyzanckiej bez regularnej armii i artylerii, powinna być przede wszystkim wojną zaczepną, a nie odporną [...] Oddziały powstańcze winny wszędzie i ciągle atakować i niepokoić wroga, ażeby zakres jego działania zmniejszyć i zamknąć go w ciasnych stanowiskach [...] Z taktyki zaś obronnej, a nie zaczepnej, wypływają nadzwyczaj złe skutki tak pod względem militarnym, jak i moralnym”. (Dekret Rządu Narodowego z marca 1863, http://styczniowe. dziennikipowstania.pl/glod-mroz-niepewnosc-zyciecodzienne- powstancow-styczniowych, dostęp 17.09.2016.)

W ciągu 15 miesięcy powstania partie powstańcze stoczyły ponad 1200 bitew i potyczek. Podstawowym uzbrojeniem oddziałów polskich były kosy i broń myśliwska. Dopiero w późniejszym okresie w ręce walczących trafiła broń zdobyta na wrogu lub przywieziona z zagranicy. Było jej jednak niewiele.

Wśród walczących dominowała szlachta. Obok mieszkańców Królestwa byli także ochotnicy z Galicji i Wielkopolski. Znaczną część oddziałów stanowili również chłopi, ale często ich udział uzależniony był od realizacji postanowień Manifestu o uwłaszczeniu. Tam, gdzie szlachta nie realizowała jego postanowień, chłopi nie brali udziału w walce. W wielu przypadkach brak świadomości narodowej nie przyciągał mieszkańców wsi do powstania.

Aktywnie powstanie wspierali także księża. Służąc pomocą duszpasterską, przekazywaniem rozporządzeń Rządu Narodowego, ukrywając rannych i kurierów, chcieli przyczynić się do zwycięstwa. Niektórzy, jak np. ks. Stanisław Brzóska, stanęli na czele powstańczych oddziałów. Wielu księży za swą działalność zostało zabitych bądź aresztowanych.

Powstanie styczniowe było też pierwszym zrywem narodowym, w którym bardzo aktywną rolę odegrały kobiety. Jako kurierki i sanitariuszki narażały się na represje w takim samym stopniu jak walczący w lasach. Wiele wiadomości od Rządu do partii zostało przesłanych jedynie dzięki ich bohaterstwu.

Chcąc jak najszybciej zakończyć powstanie, Rosjanie sięgnęli po metodę terroru. Na Litwie generał Michał Murawiew i w Królestwie generał Fiodor Berg przystąpili do krwawej rozprawy nie tylko z powstańcami, ale ze wszystkimi, którzy mogli pomagać polskim oddziałom. Publiczne egzekucje schwytanych powstańców, pacyfikacje dworów szlacheckich i niektórych wsi, wprowadzenie przepisu o odpowiedzialności zbiorowej, kontrybucje, wywózki na Syberię - to wszystko miało przyczynić się do zdławienia ruchu.

Na jesieni 1863 r. polityka Rosjan zaczęła przynosić efekty. Powstanie wyraźnie zaczęło chylić się ku upadkowi. W tej sytuacji wśród władz powstańczych zapadła decyzja o ponownym ogłoszeniu dyktatury. Wybór padł na Romualda Traugutta, byłego dowódcę oddziału na Podlasiu.

Decyzja okazała się słuszna. Traugutt energicznie przystąpił do ratowania powstania. Zakładał, że na wiosnę 1864 r. uda się wznowić walki wszystkimi siłami. Aby to osiągnąć, należało wcześniej zrealizować kilka działań. Pierwszym była reorganizacja walczących jeszcze oddziałów. Działające na własną rękę partie dyktator podzielił na pułki, dywizje i korpusy, wyznaczył lokalnych dowódców i rozkazał zwiększać stan oddziałów. Miano tego dokonać przez zwołanie pospolitego ruszenia chłopów.

Chcąc zachęcić chłopów do wstępowania do pułków powstańczych, Traugutt wydał dekret nakazujący karać śmiercią każdego, kto nie wykonuje postanowień Rządu Narodowego w sprawie uwłaszczenia. Chciał w ten sposób zlikwidować wśród szlachty opór przeciwko przekazywaniu ziemi chłopom. Uważał, że tylko tak radykalny krok może jeszcze uratować powstanie.

Wyjątkowo dużo uwagi poświęcił Traugutt polityce zagranicznej. Liczył na wybuch wojny w sprawie polskiej w Europie, co mogło ułatwić realizację wszystkich planów i osłabić sojusz zaborców.

Działania Traugutta okazały się jednak spóźnione. Nie wybuchła także wojna w Europie, a wojska francuskie zamiast na pomoc Polsce zostały wysłane do Meksyku. W kraju Rosjanie rozbili na początku 1864 r. ostatnie większe oddziały (bitwa pod Opatowem 21.02.1864) i wyłapywali ukrywających się po lasach niedobitków pozostałych partii. Najdłużej, bo aż do jesieni 1864 r., walczył oddział księdza generała Stanisława Brzóski.

W dniu 2 marca 1864 r. ostateczny cios zadał car Aleksander II, ogłaszając w Królestwie akt uwłaszczenia chłopów. Decyzja ta odciągnęła od powstania włościan i przekreśliła definitywnie plany zwołania pospolitego ruszenia. Chłopi woleli od razu dostać ziemię od cara, niż zdobyć sobie do niej prawo w niepewnej walce.

Miesiąc później Traugutt został aresztowany. Wraz z pięcioma innymi członkami Rządu Narodowego stracono go na stokach Cytadeli warszawskiej w sierpniu 1864 r.

Powstanie styczniowe było największym i najkrwawszym zrywem niepodległościowym w XIX wieku. Przez szeregi walczących przewinęło się blisko 200 tysięcy osób. Poległy tysiące młodych ludzi, a tysiące wysłano na Syberię. Wskutek działań wojennych, konfiskat i pacyfikacji społeczeństwo polskie poniosło milionowe straty materialne. Dotyczyło to zwłaszcza szlachty, której wiele majątków zostało całkowicie zniszczonych.

W ciągu kilku lat po powstaniu, w ramach przeprowadzonych represji, Rosjanie całkowicie zlikwidowali resztki autonomii Królestwa i inkorporowali je do imperium. Wraz z tym rozpoczęła się bezlitosna polityka rusyfikacyjna. Przerażone społeczeństwo polskie musiało pogodzić się ponownie z utratą niepodległości i szans na jej rychłe wywalczenie.

<<< powrót do spisu treści

8.
OBRONA LWOWA
1918-1919

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Konflikty polsko-ukraińskie zaczęły narastać w Galicji od końca XIX w. wraz z narodzinami świadomości narodowej. Pod koniec I wojny światowej przybrały one na sile. Mocarstwo Habsburgów chyliło się ku upadkowi, co dawało Polakom i Ukraińcom nadzieję na uzyskanie niepodległego bytu państwowego. Jednocześnie wraz z sukcesami Niemiec i Austro-Węgier na froncie rosyjskim, a później wobec wydarzeń rewolucyjnych w samej Rosji, Ukraińcy proklamowali 22 stycznia 1918 r. pełną niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej. Wobec zagrożenia bolszewickiego jej przedstawiciele zwrócili się do Niemców i Austriaków z prośbą o pomoc. Na mocy postanowień traktatu brzeskiego z 9 lutego 1918 r., zawartego między Ukrainą a państwami centralnymi, Niemcy przekazali Ukraińcom Podlasie oraz ziemię chełmską, a Austriacy, w tajnej klauzuli, zobowiązali się do oddania w ich ręce Małopolski Wschodniej, czyli terenów Wschodniej Galicji wraz Przemyślem i Lwowem.

Zbliżający się koniec wojny sprawił, że i Polacy, i Ukraińcy przystąpili do działań, aby zawładnąć spornymi terytoriami. Dowództwo austriackie stanęło w tej sytuacji wyraźnie po stronie Ukraińców i zdecydowało się pomóc im w objęciu władzy we Lwowie. W tym celu ściągano w najbliższe okolice miasta pułki z żołnierzy ukraińskich, a regimenty złożone z Polaków kierowano w inne rejony. Sami Ukraińcy zaczęli w konspiracji przygotowywać się na opanowanie miasta. Miało to nastąpić 15 listopada.

Rozpad monarchii austro-węgierskiej przebiegał jednak szybciej, niż zakładali Ukraińcy. 28 października w Krakowie powstała Polska Komisja Likwidacyjna, która miała za zadanie przejąć władzę cywilną nad terenami byłej CK Monarchii. Zagrożeni w swoich planach Ukraińcy zmienili datę swojego wystąpienia zbrojnego na 1 listopada i zaczęli pospiesznie ściągać posiłki w rejon Lwowa, m.in. silną formację Strzelców Siczowych. Strona polska była powiadomiona o tych działaniach przez działaczy Polskiej Organizacji Wojskowej, ale skłócone formacje polityczne nie podjęły konkretnych kroków, by im zapobiec.

1 listopada prawie 5 tysięcy żołnierzy ukraińskich opanowało najważniejsze gmachy publiczne, koszary i dworce we Lwowie. Równocześnie ogłoszono powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Na szczęście siły ukraińskie były zbyt szczupłe, by w pełni kontrolować miasto, którego zdecydowaną większość stanowili Polacy. Gdy minęło pierwsze zaskoczenie, mieszkańcy samoczynnie rzucili się do walki. Pierwsze ośrodki oporu założono w szkole im. Henryka Sienkiewicza oraz w Domu Technika. Walkę podjęła przede wszystkim młodzież - studenci, gimnazjaliści, uczniowie, skauci. W sumie w szeregach obrońców znalazło się ponad 1400 osób, które nie przekroczyły 17. roku życia. Najmłodsi mieli 9-10 lat. Nazwano ich później Orlętami Lwowskimi. Oprócz młodzieży w walkach wzięli udział członkowie POW, byli legioniści i zwykli mieszkańcy.

Pierwszym dowódcą obrony Lwowa został kapitan Czesław Mączyński, ale przez pierwsze trzy dni walk nie miał on realnego wpływu na przebieg obrony. Poszczególne oddziały polskie tworzyły się spontanicznie i walczyły w odosobnieniu, często skutecznie powstrzymując ataki Ukraińców, a nawet zdobywając kolejne obiekty, w tym lotnisko wraz z trzema sprawnymi poaustriackimi samolotami. Dopiero 5 listopada obrona Lwowa została skoordynowana. Od tego momentu walki w mieście przybrały charakter wojny pozycyjnej. Polacy po 10 listopada kontrolowali zachodnią część miasta, Ukraińcy wschodnią. Obie walczące strony, a zwłaszcza Polacy, musiały zmierzyć się z poważnymi trudnościami w zaopatrzeniu i utrzymywaniu porządku, bowiem w mieście było wielu uzbrojonych dezerterów i pospolitych przestępców, którzy, wykorzystując chaos, rabowali mienie i stanowili zagrożenie dla mieszkańców.

W dniu 13 listopada Ukraińcy podjęli kolejną akcję ofensywną w centrum. Po trzech dniach zaciętych walk Polakom udało się odeprzeć atak, zadając nieprzyjacielowi wysokie straty. W tym czasie w nowo powstającej Polsce trwały już przygotowania do odsieczy dla walczącego Lwowa. Jej zorganizowanie szczególnie leżało na sercu Tymczasowemu Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu, jednak polsko-ukraińskie walki o Przemyśl nie pozwalały na jej szybkie wysłanie. Dopiero po opanowaniu Przemyśla 11 listopada pomoc stała się możliwa. Mimo to pierwsze polskie oddziały dotarły do Lwowa dopiero 20 listopada. Droga pociągiem z Przemyśla zabrała im z powodu walk aż dwa dni. W sumie pierwszego dnia odsieczy do miasta dotarło sześć pociągów, które przywiozły blisko 1400 polskich żołnierzy. Dowodził nimi podpułkownik Michał Karaszewicz-Tokarzewski. Podpułkownik przejął dowodzenie w mieście i zdecydował o ataku, którego celem miało być całkowite oswobodzenie miasta. W tym celu skierował większość podległych sobie oddziałów do przeprowadzenia manewru obejścia miasta od południa i zaatakowania od wschodu. O świcie 21 listopada Polacy ruszyli do natarcia. Po 24 godzinach walk wojska ukraińskie, w obawie przed okrążeniem, opuściły miasto. Lwów został wyzwolony, a powiewająca nad ratuszem flaga ukraińska została 22 listopada zamieniona na biało-czerwony sztandar. „Oswobodzenie Lwowa od inwazji przeważających sił ukraińskich stanowi wyjątkowy fakt, w dziejach Polski, jak w ogóle w dziejach wojen i wojskowości” - napisał w 1919 r. uczestnik walk i historyk Adam Próchnik. „Zorganizowanie i uzbrojenie kilku tysięcy ludzi w momencie, gdy miasto całe i cały materiał wojenny znajdował się w ręku wroga, trzytygodniowe walki toczone na pozycjach, przechodzących przez sam środek miasta, przy zastosowaniu całego aparatu najbardziej nowoczesnych urządzeń, wynalazków i narzędzi wojennych, to zaiste nawet w okresie wojny światowej, która oduczyła nas dziwić się, rzecz niezwykła i niecodzienna”. (Cyt. za: http://kojs2200. interq.pl/viewtopic.php?p=1243&sid=3d6b45e502310d3e- 04389467bacc33ee, dostęp 16.10.2017.)

Nie był to jednak koniec walk o miasto. Wojska ukraińskie otaczały dalej Lwów, a w grudniu przystąpiły do ostrzału artyleryjskiego miasta i podjęły próbę jego zdobycia. W tym czasie do Lwowa przybywały z Przemyśla kolejne posiłki - najpierw oddziały generała Jana Romera, potem generała Wacława Iwaszkiewicza. Dopiero ich ofensywa w marcu 1919 r. odepchnęła wojska ukraińskie i zabezpieczyła Lwów.

<<< powrót do spisu treści

9.
POWSTANIE WIELKOPOLSKIE
1918-1919

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Po podpisaniu zawieszenia broni na froncie zachodnim 11 listopada 1918 r. działająca w Wielkopolsce Naczelna Rada Ludowa zaczęła negocjacje z władzami niemieckimi i tworzenie zrębów polskiej administracji na terenie zaboru pruskiego: w Wielkopolsce, na Śląsku i Pomorzu. Zbrojnym ramieniem Rady była Straż Obywatelska, która miała zająć się pilnowaniem porządku. Kilkanaście dni później Straż została przemianowana na Straż Ludową, ale oprócz niej Polacy w konspiracji formowali kolejne organizacje wojskowe.

Już na początku grudnia 1918 r. zwołano do Poznania tzw. Sejm Dzielnicowy, w którym uczestniczyli przedstawiciele ludności polskiej z terenów zaboru pruskiego i delegaci polskich środowisk polonijnych w Niemczech. Sejm uroczyście potwierdził chęć przyłączenia ziem zaboru do Polski. Pod koniec grudnia w Poznaniu zatrzymał się jadący z Gdańska do Warszawy Ignacy Jan Paderewski, a 26 grudnia 1918 r. doszło do dużej polskiej manifestacji na jego cześć. Na ulicach pojawiły się flagi Polski i państw ententy. Niemcy zareagowali na te wystąpienia kontrmanifestacjami i niszczeniem polskich symboli narodowych. Następnego dnia - 27 grudnia 1918 r. - w Poznaniu doszło do wybuchu walk polsko-niemieckich. Polakom udało się opanować Dworzec Główny, Pocztę oraz kilka redut leżących wokół Poznania (w sumie walki o Poznań toczyły się do 6 stycznia 1919 r.). Tak rozpoczęło się powstanie, które szybko rozprzestrzeniło się na całą Wielkopolskę. Dowództwo nad siłami powstańczymi objął kapitan Stanisław Taczak, później zaś generał Józef Dowbor-Muśnicki.

Powstańcy szybko opanowali prawie całą Wielkopolskę (1-6 stycznia 1919 r.), ale wkrótce Niemcy otrząsnęli się z zaskoczenia i rozpoczęli kontrofensywę. W dniach 6-8 stycznia doszło do gwałtownych walk o Chodzież. Miasto na przemian trafiało w ręce powstańców i Niemców, by po trzech dniach pozostać w polskich rękach.

W połowie stycznia działania ofensywne powstańców właściwie zakończyły się. Wobec wzrastającej obecności sił niemieckich wojska powstańcze przeszły do obrony zajmowanego obszaru. Chcąc wzmocnić siły, polskie Naczelna Rada Ludowa ogłosiła regularny pobór do Armii Wielkopolskiej. Rekruci mieli składać przysięgę następującej treści: „W obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy świętej Jedynego ślubuję, że Polsce, Ojczyźnie mojej i sprawie całego Narodu Polskiego zawsze i wszędzie służyć będę, że kraju Ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi bronić będę, że Komisarzowi Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu i dowódcom, i przełożonym swoim mianowanym przez tenże Komisariat, zawsze i wszędzie posłuszny będę, że w ogóle tak zachowywać się będę, jak przystoi na mężnego i prawego żołnierza-Polaka, że po zjednoczeniu Polski złożę przysięgę żołnierską, ustanowioną przez polską zwierzchność państwową”. (Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł. Wybór i oprac. A. Czubiński i B. Polak. Poznań 1983 s. 207, 224.)

W dniu 28 stycznia 1919 r. ruszyła niemiecka ofensywa w północnej części Wielkopolski, z rejonu Bydgoszczy i Nakla. Powstańcom dopiero po 5 dniach ciężkich walk udało się zatrzymać postępy niemieckie i wyprzeć nieprzyjaciela za Noteć. W następnych dniach zacięte walki toczyły się również na innych odcinkach, m.in. o Rawicz, Kolno i Babimost. Chcąc uzyskać przewagę, Niemcy wprowadzili do akcji pociągi pancerne, które w znacznym stopniu przyczyniały się do powodzenia ich ataków.

Zmagania trwały do połowy lutego, kiedy to Armii Wielkopolskiej udało się zatrzymać nacierającego przeciwnika. Jednocześnie przebywający w Paryżu Roman Dmowski przekonał przedstawicieli ententy, aby wsparli działania powstańców. Francuski marszałek Ferdinand Foch zagroził wówczas Niemcom, że jeśli nie wstrzymają ofensywy, alianci znów rozpoczną działania wojenne. Niemcy ugięły się i 16 lutego 1919 r. w Trewirze podpisały traktat z aliantami przedłużający rozejm w Wielkiej Wojnie. Objęto nim również Wielkopolskę, a wojsko powstańcze uznano za aliancką armię sojuszniczą. W akcie rozejmu zapisano, że „Niemcy powinni niezwłocznie zaprzestać wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom w Poznańskiem i we wszystkich innych okręgach”. Wytyczono też linię demarkacyjną między Polakami a Niemcami. O dalszych losach Wielkopolski miała zadecydować konferencja pokojowa. Powstanie wielkopolskie, w którym Polacy stracili około 2000 zabitych, było jedną z nielicznych w naszej historii zwycięskich insurekcji.

Traktat wersalski przyznał Wielkopolskę Rzeczypospolitej. Wprawdzie po jego podpisaniu dochodziło jeszcze do sporadycznej wymiany ognia między stronami, ale Niemcy musieli w końcu opuścić ziemie przyznane przez traktat Polsce. Wojska wielkopolskie wkroczyły na Pomorze i zajęły te miejscowości, których nie udało się opanować w trakcie powstania, np. Leszno i Rawicz. Oficjalnie powstanie wielkopolskie zakończyło się 8 marca 1920 r. w chwili, gdy rozkazem polskiego naczelnego dowództwa zlikwidowany został front wielkopolski.

Po ustaleniach między rządem w Warszawie a Naczelną Radą Ludową zdecydowano, aby nie likwidować od razu autonomiczności prowincji wielkopolskiej. Powołano nawet Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej, które miało się zajmować stopniową integracją polityczną i gospodarczą Wielkopolski z resztą Polski.

<<< powrót do spisu treści

10.
POWSTANIE SEJNEŃSKIE
1919

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Obok Polaków i Ukraińców także Litwini liczyli, że I wojna światowa może przynieść im niepodległość. Po zajęciu Litwy przez Niemców w 1915 r. zaczęły powstawać litewskie organizacje niepodległościowe, które we wrześni 1917 r. doprowadziły do powstania Rady Litewskiej - Taryby, na czele z Antanasem Smetoną. W dniu 16 lutego 1918 r. ogłosiła ona Akt niepodległości Litwy. W praktyce państwo litewskie było jednak w znaczny sposób uzależnione od Niemców, którzy zajmowali jego terytoria aż do początków 1919 r.

Klęska Niemiec w I wojnie światowej i podpisanie przez rząd w Berlinie traktatu wersalskiego doprowadziły do systematycznego opuszczania przez wojska niemieckie okupowanych terytoriów. Ich miejsce miały zajmować organy administracji państwowej nowo tworzących się państw - Polski i Litwy. W czasie tego procesu strona niemiecka wyraźnie faworyzowała Litwinów, bowiem już w maju przekazała im pod zarząd administracyjny ziemię suwalsko-sejneńską, czyli tereny, do których pretensje zgłaszała też strona polska. Wobec rysującego się konfliktu polsko-litewskiego w sztabie wojsk ententy zdecydowano się samodzielnie wyznaczyć linię demarkacyjną rozdzielającą wpływy obu stron. Przedstawiony projekt, nazwany na cześć zwycięskiego francuskiego marszałka linią Focha, został zaakceptowany przez Radę Najwyższą ententy 26 lipca 1919 r.

Linia Focha biegła od granicy Prus Wschodnich wzdłuż rzek i jezior Suwalszczyzny, pozostawiając po stronie polskiej Suwałki, Sejny i Krasnopol. Po opuszczeniu tych terenów przez wojska niemieckie Litwini, nie czując się pewnie na terenach zamieszkałych w większości przez ludność polską, 7 sierpnia opuścili Suwałki, ale zatrzymali swe wojska na linii Czarnej Hańczy, jeziora Wigry i Petry. Ich zamiarem było utrzymanie w granicach państwa litewskiego powiatu sejneńskiego, nawet wbrew postanowieniom ententy.

Wobec poczynań litewskich rząd polski zdecydowany był podjąć działania dyplomatyczne w celu usunięcia sił litewskich z Sejn. Naczelnik Piłsudski, który w tym czasie budował swoją koncepcję federacyjną, nie zamierzał zaogniać sytuacji i dążył do pokojowego rozstrzygnięcia. Jednak lokalni działacze Polskiej Organizacji Wojskowej zdecydowali się na podjęcie działań zbrojnych. Wspierali ich w tym przedstawiciele miejscowej ludności, która utrzymywała, że linia Focha krzywdzi społeczeństwo polskie. Podobne głosy pojawiły się również po stronie litewskiej, a wizyta w Sejnach litewskiego premiera Mykolasa Sleževičiusa dodatkowo zaogniła sytuację.

POW zdecydowała się przystąpić do walki o Sejny w nocy z 22 na 23 sierpnia, tuż przed wkroczeniem do Suwałk regularnych oddziałów Wojska Polskiego. Liczono, że polscy żołnierze nie będą biernie przyglądać się toczonym nieopodal walkom i pospieszą z pomocą powstańcom. Na spornym terenie Litwini dysponowali około 1400 żołnierzami (z czego w Sejnach około 30). Siły POW skupiały około 500 ludzi. Dowodził nimi porucznik Adam Rudnicki.

Do akcji przystąpiono zgodnie z planem. 22 sierpnia członkowie POW zaatakowali siły litewskie stacjonujące wzdłuż Czarnej Hańczy. W ręce powstańców, przy stosunkowo niewielkich stratach własnych, wpadały kolejno miejscowości: Krasnopol, Tartak, Wigry, Wysoki Most, Daniłowce i w końcu Sejny. W Sejnach władzę przejął tymczasowy Zarząd Miasta. Powstańcy przekroczyli również linię Focha, zajmując m.in. Łoździeje.

Reakcja strony litewskiej przyszła po kilku dniach. W pierwszej kolejności Litwini wyparli siły powstańcze, które przekroczyły linię Focha, a następnie, 26 sierpnia o świcie, uderzyli na Sejny. Atak okazał się skuteczny, ale nietrwały. Litwinom udało się wyprzeć Polaków z miasta, ale po kilku godzinach musieli ustąpić z niego w obliczu polskiego kontrataku. Kolejną próbę opanowania miasta Litwini podjęli dwa dni później. Także tym razem nie osiągnęli sukcesu, bowiem siły powstańcze zostały wsparte przez żołnierzy 41. Suwalskiego Pułku Piechoty. Polacy w ciągu kilku dni wypchnęli oddziały litewskie poza linię Focha. Dnia 9 września 1919 r. walki zakończyły się obsadzeniem przez Polaków pozycji wzdłuż wyznaczonej przez ententę linii demarkacyjnej. Po litewskiej stronie linii nieliczne oddziały powstańcze kontynuowały wprawdzie walkę, ale po dwóch miesiącach zostały pokonane lub wróciły na stronę polską.

Powstanie sejneńskie doprowadziło do utrzymania Sejn w polskim ręku. Zaogniło jednak stosunki polsko-litewskie na całe dwudziestolecie międzywojenne i było jedną z przyczyn, dla których Litwini nie poparli koncepcji federacyjnej Piłsudskiego.

<<< powrót do spisu treści

11.
POWSTANIA ŚLĄSKIE
1919-1921

KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. oznaczało dla młodego państwa konieczność wytyczenia granic. Na wschodnich rubieżach o ich kształcie zadecydować miała siła oręża, natomiast na zachodzie i północy Polacy musieli czekać na wyniki konferencji pokojowej w Wersalu. Jednym z punktów obrad była sprawa Górnego śląska. Pretensje do tego terenu zgłaszały Polska i Niemcy. Polska delegacja, popierana przez Francję, twierdziła, że większość ludności śląska, który przed wiekami należał do Polski, to Polacy, a sam śląsk z rozwiniętym przemysłem będzie ważnym wzmocnieniem gospodarki młodego państwa. Niemcy zaś, wspierani przez Brytyjczyków, uważali, że nie należy brać pod uwagę związków sprzed stuleci, a Śląsk od dziesiątek lat był gospodarczo związany z państwem niemieckim. Ostatecznie w 88. punkcie traktatu wersalskiego postanowiono, że na Górnym śląsku odbędzie się plebiscyt, nad którego przebiegiem będzie czuwać Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa Górnego Śląska. Na wniosek strony polskiej mogły w nim wziąć udział wszystkie osoby urodzone na terenie plebiscytowym, niezależnie od obecnego miejsca zamieszkania.

Obydwie strony zaczęły się przygotowywać do plebiscytu. Niemcy, starając się zwiększyć wpływy polityczne, stosowali terror policyjny i represje wobec polskich działaczy. W odpowiedzi na to Polacy 11 sierpnia 1919 r. rozpoczęli strajk generalny, który 17 sierpnia 1919 r. przekształcił się dość chaotycznie w powstanie. Przystąpili do niego zwykli Ślązacy kierowani przez członków Górnośląskiej Polskiej Organizacji Wojskowej, działającej w konspiracji od stycznia 1919 r. Na czele powstania stanął Alfons Zgrzebniok. Walki objęły powiaty: katowicki, lubliniecki, pszczyński, rybnicki, tarnogórski oraz część raciborskiego. Mimo bohaterstwa powstańców regularne wojska niemieckie w ciągu kilku dni opanowały sytuację, a większość uczestników powstania musiała uciekać do Polski. Do swoich domów mogli powrócić dopiero po 1 października 1919 r., po podpisaniu polsko-niemieckiej umowy amnestyjnej. Obejmowała ona jednak wyłącznie szeregowców. Dowódcy musieli pozostać na emigracji.

W styczniu 1920 r. władzę na Górnym śląsku przejęła Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa Górnego śląska, a nad bezpieczeństwem wewnętrznym miały czuwać przybyłe z Zachodu oddziały włoskie, brytyjskie i francuskie. Niemcy musieli zatem wycofać ze spornych terenów oddziały Grenzschutzu, ale pozostawili znienawidzoną przez Polaków policję bezpieczeństwa (Sipo). W ramach przygotowań do plebiscytu powstały komisariaty plebiscytowe: polski w Bytomiu z Wojciechem Korfantym na czele oraz niemiecki w Katowicach.

Walka wyborcza nie przebiegała jednak spokojnie. Dochodziło do starć między członkami POW Górnego Śląska a niemieckimi oddziałami ochotniczymi. Latem 1920 r. sytuacja stała się bardzo napięta. W rocznicę wybuchu pierwszego powstania niemieckie bojówki zaatakowały siedzibę Komisji Międzynarodowej, a następnie dopuściły się linczu na polskim lekarzu Andrzeju Mielęckim. W odpowiedzi Polacy ponownie chwycili za broń i 19 sierpnia 1920 r. stanęli do walki. Drugie powstanie, choć wybuchło poniekąd spontanicznie, było lepiej przygotowane i objęło swym zasięgiem większy obszar niż pierwsze. Zakończyło się 25 sierpnia, a jego owocem było m.in. wycofanie z Górnego Śląska oddziałów Sipo i powołanie polsko-niemieckiej policji plebiscytowej.

Plebiscyt na Górnym Śląsku odbył się 20 marca 1921 r. Z głębi Niemiec przyjechało na niego niemal 200 tysięcy Niemców, którzy urodzili się na Śląsku, ale później opuścili te tereny. Polacy sprowadzili z głębi kraju tylko około 10 tysięcy Ślązaków. W plebiscycie zwyciężyli Niemcy, którzy zdobyli niemal 60% głosów (708 tysięcy). Za przynależnością Górnego Śląska do Polski głosowało 479 tysięcy osób (około 40%). Po ogłoszeniu wyników Niemcy zażądali przyłączenia całego Górnego Śląska do Niemiec. Polacy, wspierani przez Francję, chcieli wytyczenia granic zgodnie z wynikami plebiscytowymi. Aby poprzeć te żądania, rozpoczęto przygotowania do kolejnego powstania. Na Śląsk przybywali ochotnicy z innych części Polski, przemycano broń i amunicję, a plany walk powstańczych układane były razem z polskimi oficerami sztabowymi. Wojciech Korfanty, będący wówczas niekwestionowanym przywódcą Ślązaków, początkowo skłaniał się ku rozstrzygnięciom dyplomatycznym, później jednak, kiedy niemieckie żądania zyskiwały poparcie międzynarodowe, zdecydował się na wystąpienie zbrojne. Chciał jednak, aby była to krótka, skuteczna demonstracja siły.

Dnia 2 maja 1921 r. Polacy ogłosili strajk generalny, który nocą z 2 na 3 maja przekształcił się w trzecie powstanie śląskie. Do walki z Niemcami stanęło około 40-50 tysięcy powstańców, wśród których było kilka tysięcy ochotników z Polski. Korfanty ogłosił się dyktatorem powstania. Powstańcy zajęli znaczną część obszarów plebiscytowych, z wyjątkiem dużych miast, w których stacjonowały siły alianckie. Niemcy jednak wkrótce otrząsnęli się z zaskoczenia. W kilkudniowej bitwie o Górę świętej Anny (21-27 maja 1921 r.) i o węzeł kolejowy w Kędzierzynie zatrzymali postępy wojsk powstańczych. W połowie czerwca podpisano zawieszenie broni. Obydwie strony zgodziły się, aby o losach Śląska zadecydowała utworzona na mocy postanowień wersalskich Liga Narodów. W październiku 1921 r. Liga podzieliła sporny obszar: Polsce przypadło 29% terytorium plebiscytowego, zamieszkiwanych przez 46% mieszkańców. Znajdowało się na nim aż 75% kopalń i 59% hut i odlewni żelaza. W maju 1922 r. Polska i Niemcy podpisały konwencję górnośląską, która wyznaczała przebieg nowej granicy i regulowała stosunki dwustronne (m.in. ochronę praw mniejszości narodowych). Na Górnym Śląsku stworzono autonomiczne województwo śląskie. Na terenach, które przypadły Niemcom, utworzono rejencję opolską.

<<< powrót do spisu treści

12.
POWSTANIE WARSZAWSKIE
1944

WYBUCH
KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Przez całą okupację polska konspiracja wojskowa przygotowywała się do wybuchu powstania. Gromadzono broń w tajnych magazynach, szkolono kadry, zbierano informacje wywiadowcze. Początek walk miał nastąpić w decydującym momencie wojny, kiedy szala przechyli się już na stronę przeciwników Niemiec. W 1943 r. stało się jasne, że wyzwolenie spod okupacji niemieckiej przyniesie Polsce Armia Czerwona. Spodziewano się, że w takich okolicznościach Stalin będzie dążył do ułatwienia polskim komunistom przejęcia władzy na wyzwalanych obszarach. W zaistniałej sytuacji Komendant Główny Armii Krajowej generał Tadeusz Komorowski „Bór” przygotował plan, który zakładał, że oddziały AK z całą siłą przystąpią do akcji dywersyjno-sabotażowych przeciwko Niemcom w miarę zbliżania się wojsk radzieckich. Przewidywano, że akcje te przybiorą charakter lokalnych powstań, co umożliwi wyzwolenie wielu miejscowości siłami AK. Natychmiast po zakończeniu walk powinni ujawnić się zakonspirowani przedstawiciele Delegatury Rządu na Kraj i przejąć władzę cywilną. W ten sposób, występując w charakterze gospodarzy wyzwolonych obszarów i reprezentacji legalnego rządu, można będzie powitać Rosjan i następnie razem kontynuować walkę z Niemcami. W przypadku wielkich miast (z wyłączeniem Warszawy) walkę o wyzwolenie zamierzano od samego początku toczyć przy wsparciu wojsk radzieckich. Plan opatrzono kryptonimem „Burza”.

W styczniu 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę Rzeczypospolitej. W takiej sytuacji nie można było dłużej zwlekać z wydaniem rozkazu o realizacji „Burzy”. Jako pierwsze do walki ruszyły oddziały AK na Wołyniu, a w lipcu 1944 r. do realizacji planu „Burza” przystąpiły oddziały na Wileńszczyźnie, Nowogródczyźnie, Lubelszczyźnie i Białostocczyźnie. Wszędzie, gdzie żołnierze AK brali udział w walkach u boku Armii Czerwonej, powtarzał się jednak ten sam scenariusz - po pokonaniu Niemców byli oni aresztowani przez Rosjan, wielu z nich mordowano, a pozostałych albo siłą wcielano do wojska, albo wywożono na Syberię do łagrów.

W pierwszej wersji planu „Burza” dowództwo AK nie uwzględniało możliwości wybuchu powstania w stolicy. Stacjonujący tutaj garnizon niemiecki był zbyt silny, aby warszawska AK mogła skutecznie walczyć o miasto. Dlatego też z zakonspirowanych magazynów w Warszawie wywożono broń i kierowano ją do oddziałów partyzanckich stacjonujących na wschód od stolicy. Także wielu członków konspiracji warszawskiej ruszało do oddziałów partyzanckich, by w ich szeregach walczyć z Niemcami.

Sytuacja zmieniła się w lipcu 1944 r. Powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego oraz docierające ze wschodu informacje o aresztowaniach wśród ujawniających się oddziałów AK zmusiły dowództwo AK i Delegaturę Rządu na Kraj do rozważenia decyzji o wybuchu powstania. Samodzielne opanowanie Warszawy przez Polaków musiałoby odbić się echem na całym świecie i dawałoby niebagatelny argument rządowi polskiemu w rozmowach ze Stalinem. Ponadto liczono, że Rosjanie po wkroczeniu do wyzwolonego miasta nie będą mogli bezkarnie zlikwidować struktur Polskiego Państwa Podziemnego, gdyż wywoła to sprzeciw Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Niebagatelny wpływ na szybkie podjęcie decyzji miały wydarzenia na froncie i nastroje wśród ludności cywilnej. Rosjanie parli w stronę Warszawy, napotykając słaby opór armii niemieckiej. Według błędnych informacji wywiadu AK czołgi radzieckie zbliżały się już do przedmieść stolicy. Powodem wydania rozkazu o rozpoczęciu walk była również obawa, że komuniści mogą uprzedzić AK i sami rozpocząć powstanie, by wykorzystać ten zabieg propagandowo. Ów scenariusz był tym bardziej realny, iż działająca w ZSRR komunistyczna radiostacja „Kościuszko” niejednokrotnie wzywała ludność Warszawy do powstania. Zważywszy wszystkie te okoliczności i wiedząc, że Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski jest przeciwny powstaniu, 31 lipca delegat rządu Jan Stanisław Jankowski i Komendant Główny AK generał „Bór” podjęli decyzję o rozpoczęciu walk w Warszawie w dniu 1 sierpnia o godz. 17.00 (godzina „W”).

Powstanie wybuchło zgodnie z rozkazem. Do walki przystąpiło około 25 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. Niestety, tylko co dziesiąty z nich był uzbrojony. Mimo to udało się w pierwszych dniach opanować większość dzielnic (z wyjątkiem Pragi) i kilka najważniejszych obiektów: elektrownię, Pocztę Główną, magazyny na Stawkach, obóz koncentracyjny przy ul. Gęsiej (tzw. Gęsiówka). Niestety, Niemcy krwawo odparli ataki na lotnisko i siedzibę Gestapo w alei Szucha. W rękach okupantów pozostały też m.in. mosty na Wiśle, Dworzec Gdański, Cytadela i budynek PAST-y (Polskiej Akcyjnej Spółki Telegraficznej).

Niemcy dość szybko otrząsnęli się z zaskoczenia. Szef SS Heinrich Himmler dostrzegł w powstaniu szansę na całkowite rozprawienie się z Polakami. Na początku sierpnia tak mówił do Hitlera: „Mein Führer, moment jest niesympatyczny. Z punktu widzenia historycznego jest jednak błogosławieństwem, że ci Polacy to robią. W ciągu pięciu- -sześciu tygodni pokonamy ich. Ale wtedy Warszawa - stolica, głowa, inteligencja tego niegdyś szesnasto-, siedemnastomilionowego narodu Polaków, będzie starta. Tego narodu, który od siedmiuset lat blokuje nam Wschód i od pierwszej bitwy pod Tannenbergiem [Grunwaldem - AD] ciągle staje nam na drodze. Wtedy polski problem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet już dla nas - nie będzie dłużej żadnym wielkim problemem historycznym”. (Cyt. za: A. K. Kunert, Rzeczpospolita Walcząca. Powstanie Warszawskie 1944. Kalendarium, Warszawa 1994, s. 7-8.)

Już 5 sierpnia Niemcy przypuścili od zachodu (Wola) i południa (Ochota) szturm na miasto, chcąc przede wszystkim dotrzeć do mostów. Szczególne znaczenie miały walki na Woli. Broniły jej najlepsze oddziały powstańcze, kierowane przez pułkownika „Radosława” Jana Mazurkiewicza. W czasie walk Niemcy wymordowali większość mieszkańców dzielnicy, nie oszczędzając kobiet, dzieci i rannych. Liczba zabitych sięgnęła 65 tysięcy.

Do tłumienia powstania okupanci zaangażowali nie tylko jednostki frontowe Wehrmachtu. W walkach wzięły również udział formacje SS, w tym złożona z kryminalistów brygada „Dirlewanger”. Oprócz nich w walkach uczestniczyły formacje złożone z kolaborujących z Niemcami Rosjan i Ukraińców z RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia - Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) oraz batalion złożony z Azerów. Oddziały te dopuściły się na Woli i Ochocie niebywałych okrucieństw na ludności cywilnej i wziętych do niewoli powstańcach.

Kolejnym celem niemieckiego ataku zostało Stare Miasto. Natarcia niemieckiej piechoty wspierała artyleria rakietowa, miny samobieżne Goliath, czołgi i bombowce nurkujące Stuka. W ciągu trzech tygodni walk zniszczeniu uległ Zamek Królewski, katedra św. Jana i dziesiątki innych bezcennych zabytków kultury. Kiedy dalszy opór stał się niemożliwy, obrońcy Starówki próbowali przebić się z okrążenia do innych dzielnic. Ponieważ ataki powstańcze załamały się, większość oddziałów i część ludności cywilnej musiała ewakuować się kanałami do śródmieścia i na Żoliborz (2 września). Pozostałych na Starówce rannych Niemcy w większości wymordowali.

<<< powrót do spisu treści

KAPITULACJA
KALENDARIUM WYDARZEŃ:

Wybuch powstania w Warszawie zaskoczył Naczelnego Wodza generała Kazimierza Sosnkowskiego, aliantów zachodnich i Rosjan. Brytyjczycy mieli za złe Polakom, że nie uzgodnili z nimi terminu rozpoczęcia walk. Na usilne nalegania Sosnkowskiego w połowie sierpnia z baz lotniczych we Włoszech rozpoczęły się loty z pomocą dla walczących. Ponieważ Stalin nie zgodził się na udostępnienie lotnisk radzieckich, samoloty alianckie musiały zabierać więcej paliwa kosztem zaopatrzenia dla powstańców i dwa razy pokonywać niebezpieczną trasę nad okupowaną Europą. W czasie tych misji zginęło wiele załóg polskich, kanadyjskich i południowoafrykańskich. Jedyny duży zrzut broni dla Warszawy zorganizowali Amerykanie. 18 września nad walczącą stolicą pojawiło się ponad 100 „latających fortec”, które zrzuciły 1284 zasobniki. W ręce Polaków dostało się zaledwie 188 sztuk. Reszta wylądowała na obszarach kontrolowanych przez Niemców.

Stalin od chwili otrzymania informacji o rozpoczęciu powstania w Warszawie najpierw oficjalnie negował jego wybuch, a następnie zdecydowanie odmówił udzielenia jakiegokolwiek wsparcia walczącym. Propaganda komunistyczna głosiła, że powstanie wymierzone jest przede wszystkim w Rosjan, a „Bór” wywołał je we współpracy z Niemcami w imię realizacji swoich celów politycznych. Walki w Warszawie były w pewnym sensie wygodne dla Stalina, gdyż rozprawiał się w ten sposób „niemieckimi rękami” z ważną przeszkodą do pełnego podporządkowania sobie Polski.

Po upadku Starego Miasta pozostałe dzielnice - śródmieście, Mokotów i Żoliborz - walczyły samodzielnie. Powstańcom brakowało broni, amunicji, lekarstw i żywności.

W połowie września zaświtała jednak nadzieja na zwycięstwo, gdyż czerwonoarmiści i idący wraz z nimi żołnierze ludowego Wojska Polskiego opanowali prawobrzeżną część Warszawy i stanęli nad Wisłą. Od walczącej powstańczej Warszawy oddzielał ich tylko kilkusetmetrowy pas rzeki. Na rozkaz Stalina Rosjanie wstrzymali jednak działania, ograniczając się do dokonywania sporadycznych i nielicznych zrzutów. Bardziej zdecydowane działania podjęła 1. Armia Wojska Polskiego, wysyłając z pomocą powstańcom oddziały 2. i 3. dywizji piechoty. Siły te były jednak zbyt szczupłe, aby odwrócić losy powstania. Wkrótce Niemcy, przełamując opór walczących w ramię w ramię powstańców i żołnierzy 3. dywizji, opanowali lewe nadbrzeże Wisły i odcięli tym samym miasto od rzeki. W tej sytuacji los Warszawy był przesądzony. Niemieckie kleszcze zaciskały się coraz mocniej, rosły cierpienia rannych i ludności cywilnej. Wprawdzie morale walczących oddziałów pozostawało wciąż wysokie, ale nie było już widać sensu dalszej walki. 28 września padł Mokotów, a 30 września Żoliborz. W tej sytuacji generał „Bór” podjął decyzję o zaprzestaniu walki. 2 października oddziały AK złożyły broń. Na mocy układu z Niemcami powstańcy mieli trafić do obozów jenieckich, a ludność cywilna musiała opuścić miasto.

W trakcie 63 dni powstania w walkach poległo około 18 tysięcy powstańców, a 25 tysięcy odniosło rany. Straty wśród ludności cywilnej szacuje się na prawie 180 tysięcy. Niemcy przyznali się do straty około 2 tysięcy zabitych i zaginionych oraz 9 tysięcy rannych.

<<< powrót do spisu treści